Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

piątek, 8 listopada 2013

Brać, czy nie brać. Oto jest pytanie.















Jak już kiedyś wspomniałam mieszkam pod szczęśliwym numerkiem Dlatego wiecznie ktoś się do mnie dobija. A to sprzątaczka, a to listonosz, akwizytorzy, interpretujący Biblię inaczej i domokrążcy różnej maści. Często też nagabują mnie kurierzy, chcący zostawić przesyłki dla sąsiadów. Niektórzy ze spokojem przyjmują odmowę, ale czasami burczą „a co pani szkodzi”. A właśnie szkodzi!

Choćby to, że nie będę polować cały dzień na sąsiada, który być może mieszka trzy pietra wyżej, a którego nie znam i na oczy nie widziałam. Po drugie nie wiem, czy przesyłka jest bezpieczna, czy nie zawiera na przykład bomby. Tudzież kilograma „prochów” i za chwilę nie wyląduje u mnie brygada antyterrorystyczna. Może siedzi tam wygłodzony pająk, który przegryzie karton i zamieszka w mojej sypialni.  A jeżeli będzie tam pyton, który padnie z głodu, zanim odszukam sąsiada i będę miała na głowie nie tylko jego, ale i stado Animalsów. To jeszcze nic! Najgorzej, kiedy w paczce będzie zestaw seksownej bielizny, którą mąż zamówił „niedlażony”, a paczkę przekażę właśnie żonie! Wolę nie myśleć, co by było.

Dlatego nie biorę na siebie odpowiedzialności za obce przesyłki. Pomijam fakt, że ktoś płaci za kuriera i dostarczenie paczki do rąk własnych. Ma prawo, a czasami nawet obowiązek sprawdzić, czy wszystko dotarło w całości, przed potwierdzeniem odbioru i upewnić się czy w ogóle coś zamawiał.

 Kiedyś z dobrego serca odebrałam przesyłkę sąsiadki. Okazało się, że zawierała zestaw niezamówionych przez nią książek. Przyjęcie paczki było jednoznaczne z zobowiązaniem się do zapłaty. I tak naraziłam ją na problemy z wyjaśnieniem sprawy i koszty związane z odesłaniem książek.  Od tej pory patrzy na mnie z ukosa, a ja oduczyłam się wyświadczać tzw. niedźwiedzie przysługi.

W zamian mogę pożyczyć cukru, soli albo jajko :)


Dlatego ja nie biorę :)

49 komentarzy:

  1. No właśnie....zdarzają się dziś takie "niezamówione" przesyłki. Lepiej nie brać.
    Ale przecież kurierzy mają zawsze telefon, dzwonią, umawiają się. Przynajmniej u mnie tak to działa. Dzwonią i pytają mnie o której będę w domu.

    Masz rację :) nie bierz jeśli nie jesteś pewna czy odbiorca szczęśliwy będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, są telefony. I ja też się umawiam na konkretną godzinę, bo nie chcę żeby ktoś obcy odbierał moje paczki. Niektórzy kurierzy idą na skróty i jak są w danym rejonie, o myślą, że wepchną paczkę sąsiadowi i problem z głowy.

      Usuń
  2. Moje sąsiadki biorą wszystko co do mnie przyjdzie. Przez to, któregoś razu ledwo zdążyłam na komisję. Ale nie przetłumaczysz, no nie da rady! Jeszcze muszę ładnie podziękować. ;) Zastanawiam się nawet, czy czasem moich poleconych nie otwierają nad parą ;)))) Ja nie wiem za co kocham tą moją klinikę geriatryczną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za dobre serce ją kochasz :)) za polecony to bym chyba jednak udusiła :D

      Usuń
  3. hihi ...a tekst "Dlatego ja nie biorę" zabrzmiał jakbyś się tłumaczyła przed CBŚ! :D :P ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja biorę tylko naszym dobrym znajomym spod dwójki. A oni nam. I tak żyjemy sobie w totalnej symbiozie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja brałam tylko sąsiadce z przeciwka paczki z Avonu, bo wiedziałam, że na pewno je zamawiała.

      Usuń
  5. Powiem krotko, zdecydowanie nie brac:)) Ludzie sie robia dziwnie wygodni cudzym kosztem. Ja i Wspanialy zamawiamy wiele rzeczy on line, wiec wiadomo, ze paczek dostajemy duzo, ale wszystkie przychodza na moj adres pracy. Tam najczesciej jestem, jak w sporadycznych przypadkach mnie nie ma paczki zostaja u doormana na dole, od tego w budynku jest doorman, przechowanie paczek lokatorow jest wpisane w zakres jego obowiazkow pracy. Tym sposobem moje paczki nie sa upierdliwoscia dla innych tylko dla mnie samej, bo czesto gesto Wspanialy musi przyjechac do mnie do pracy tylko po to zeby odebrac cos ciezkiego i zataszczyc lub dowiezc samochodem do domu.
    Nawet nie wiem czy tutejsi kurierzy oraz "donosiciele" (:D:D) zawracaja tylek innym lokatorom o odbior paczki sasiada. Cos mi sie wydaje, ze raczej nie, bo nigdy sie z tym nie spotkalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz. co kraj to obyczaj. u nas często próbuje się chodzić na skróty i oszczędzać swój czas i kasę cudzym kosztem

      Usuń
  6. Ten pająk przemawia do wyobraźni. O pytonie już nawet nie wspomnę.
    U nas owszem, czasem listonosz z PP zostawia przesyłkę (paczkę) u sąsiadów, ale wtedy zawsze jest u adresata zostawiona informacja gdzie ją zostawił - i dzięki temu sąsiedzi nie mają kłopotów z wypatrywaniem kogokolwiek. No ale u nas sąsiadów na klatce schodowej jest niewielu. Kurierzy to jednak raczej pilnują, by przekazać osobiście i najwyżej dzwonią i umawiająsie na konkretną godzinę. I dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też wolę, jak kurier umawia się ze mną na godzinę. kiedyś jeden mnie nie zastał, bo byłam poza domem, a kiedy do niego zadzwoniłam twierdził z przekonaniem, że paczkę zostawił, a na pokwitowaniu jest moje nazwisko. wystraszyłam się, bo nie wiedziałam u kogo ją zostawił. sprawa się wyjaśniła, bo kurier kłamał. myślał, że dzwonię z jego centrali i nie chciał się przyznać, że nie zostawił przesyłki w wyznaczonym terminie. i tak długo kręcił, aż skumał, że jestem klientką a nie jego kierowniczką :)

      Usuń
  7. Oczywiście pająka nie przyjmuj pod swój dach, ale mawiają, że te pająki pieniądze przynosżą...
    Przemyśl kochana przesyłkę z pająkiem- :)
    Poważnie to dostarczający paczkę, powinien poczekaćdo momentu, kiedy sprawdzisz jej zawartość - :)
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://wieczkodagmara.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy to oznacza, że jak się boję pająków, to kasa mnie ominie :))
      powinno być tak, jak mówisz. tylko, że kurierzy tak się spieszą....

      Usuń
  8. Na szczęście 9-17 jestem w pracy, więc takie sytuacje mi się nie zdarzają. Swoją drogą, ludzie czasami nie myślą. Zamawiają przesyłkę wiedząc, że nie będzie nikogo w domu. Czy tak trudno czasami podać adres do pracy? (Oczywiście, nie mówię tu o nagłych wypadkach). Chociaż czasami to i kurierów wina. Większość ma numery teefonu do adresatów - mało który z nich korzysta. A oszczędziłoby to wielu kłopotów ;)
    Ale jestem jak najbradziej za "nie odbieraniem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się cieszę, że jesteśmy tego samego zdania :)
      właśnie problem polega na tym, że często kurierzy nie chcą dzwonić, a na pewno zaoszczędziliby sobie czasu i wysiłku wędrując od sąsiada do sąsiada.
      ja też często przerzucałam paczki na adres pracy. o wiele wygodniej :)

      Usuń
  9. I bardzo mądre podejście! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  10. Różnie z tym bywa. U mnie w domku tylko 9 rodzin mieszka, wszyscy się znamy, kontakty sąsiedzkie miłe. Ja odbierałam, mnie też odbierano, zawsze wszystko było OK. No, ale uważać trzeba.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy jest taka zgrana ekipa, to spoko. ja odbierałam sąsiadce obok, bo ją znam i wiedziałam, że jak paczka z Avonu to mogę odebrać.
      pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Polly nic a nic nie pobieraj .Ja , gdy mieszkałam se i sobie w bloku , pobrałam paczkę dla sąsiadów którzy odbywali miesięczny urlop.Zaczęła śmierdzieć ( komórek tel nie było) - tam było żarcie pieczyste od mamuni w dużej ilości

    z centralnej - Gryzmo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o fuuuuuuuuuu
      no właśnie. a jakby coś w tej paczce zdechło. na ten przykład ten pyton albo inny chomik. ludzie różne rzeczy zamawiają :)

      Usuń
  12. Paczkę z pająkiem i pytonem bym pobrała! A nawet mogłabym zajumać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. specjalnie dla Cię zdobędę oba zwierza i prześlę :)))

      Usuń
    2. To czy ja mogę prosić, żeby ten pająk był czarno-pomarańczowym, włochatym ptasznikiem?
      Co do pytona nie mam sprecyzowanych wymagań :)

      Usuń
    3. nie wiem czy uda mi się akurat takiego upolować, ale jakby co to mu wydziergam wdzianko w paski :)

      Usuń
  13. Ja nie bardzo kumam, ale ponoć facet kuma do czasu aż jest żabą, a potem księżniczki na siłę go całują i się przeistacza,a wtedy już nie kuma, a nie kumam czy ty sól pożyczasz, a jajka bierzesz, czy jajka pożyczasz i sól gratis dajesz :) A co do paczki swego czasu, dnia pięknego kurier do sąsiadów przyjechał, klamkę pocałował no i.......dojrzał mnie na podwórku. więc świńskim truchcikiem w moja stronę i panie weź pan przyjmij paczkę dla sąsiada, trzeci czy czwarty raz już przyjeżdżam ciągle nikogo nie ma i tak dalej i tak dalej, brzęczy mi z uchem, no dobra człapię do samochodu chcę odbierać paczkę, ale wie pan to jest za pobraniem yyyy znaczy ile no wie pan to jest przesyłka paletowa i to będzie tak z półtorej tysiąca, panie coś pan zwariował nie mam takiej kasy w tej chwili w domu, a kurier ze złośliwym uśmieszkiem to idź pan pożycz do sąsiada :) Psem poszczułem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedny pies. mam nadzieję, że się nie rozchorował :) trzeba było kuriera wysłać do fabryki rozumu i kultury.
      ale Ty chyba nie z tych co na siłę i z obrzydzeniem łaskawie pozwalają się całować.
      jajko, a nie jajka. coś dla siebie tez muszę zostawić :) dla bezpieczeństwa pozostańmy przy cukrze, ale tylko jednej szklance, bo inaczej musiałabym cukrownię otworzyć :)

      Usuń
    2. eeee pies jako i pan, nie skory do zbędnego wysiłku, kurier taki se kościsty był to i pies nie pogonił za bardzo szczeknął tylko, a kurierowi się turbonapęd włączył :) Oj no wieesz zależy, ale z reguły nie ulegam naciskom, chociaż jak mocno nalega a oferta całkiem niczego jest to ...............:) Aaaa z tym jajkiem to jedno pożyczasz jedno sobie zostawiasz i chcesz mi wmówić, że na czas użyczenia jednym jajkiem się .......znaczy jedno Ci wystarcza, przy czym solisz to pożyczane czy to zastawiane :)

      Usuń
    3. problem się robi, kiedy całą sól pożyczę i do jajka zostaje mi tylko.....pieprz :)
      ale o gustach się nie dyskutuje i niektórzy wola popieprzyc niż posolić. prawda :))
      a mocno Cie trzeba naciskać, żebyś się poddał ? :)

      Usuń
  14. Ja to nawet jaj nie pożyczam jaj, bo ostatnio podobno było zepsute, aż niemożliwe, rzekałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fuuu :) no fakt, nigdy nie wiadomo co w takim jajku siedzi :)

      Usuń
    2. Właśnie, że wiadomo co w jajku siedzi, jak się dobierze do tego co w nim siedzi :)

      Usuń
    3. jak się to robi umiejętnie oczywiście :) chociaż czasami można się nieźle zaskoczyć ;D

      Usuń
  15. Myślę, że masz swoje mądre doświadczenie w tej kwestii... nawet nie pomyślałam, że można kogoś 'urządzić' odbierając paczkę, a faktycznie można. Czyli jednak spora ostrożność powinna być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami nam się tylko wydaje, że robimy dobrze, a w rzeczywistości możemy sprowadzić kłopoty i na siebie i na innych.
      lubię pomagać, ale życie mnie nauczyło, że trzeba weryfikować wiele sytuacji. po prostu nie za wszelką cenę.

      Usuń
  16. Też niczego nie odbieram - absolutnie. A raz nawet pofatygowałam się telefonicznie do kuriera, który mi paczkę u sąsiadki zostawił i najzwyczajniej w świecie zepsułam mu wieczór.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuups :) no trudno, jakby nie poszedł na łatwiznę, nic by mu się nie stało :)

      Usuń
  17. Ja czasem biorę, ale sporadycznie. Gdy nikogo nie ma w domu kurierzy wrzucają awizo przez dziurę na listy, a potem można sobie przesyłkę odebrać na poczcie. Można się też umówić, żeby zostawili paczkę np u sąsiada albo w umówionym miejscu, np w ogródku. Ale zawsze jest to uzgodnione, więc nikt się nie naraża na niedogodności lub problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tak powinno być zawsze, wtedy nie trzeba szukać własnej paczki nie wiadomo u kogo. Tylko kurierom nie zawsze chce się dzwonić.

      Usuń
  18. Kiedyś zdarzało mi się odbierać paczki sąsiadowi ale zawsze informował mnie,ze może taka nadejść i jeśli jego nie będzie a ja będe to prosił odebrać. Teraz jak coś zamawiam to z jesli kurier ma dostarczyć paczkę to przy zamówieniu zostawiam nr telefonu,zawsze dzwonią albo sms przysyłają,jesli pocztą to znajduje w skrzynce awizo. Wilk syty i owca cała:))))
    pozdrawiam Polly:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najlepsze rozwiązanie. Bezproblemowe :))
      buziaki :***

      Usuń
  19. Faktycznie, z dobroci serca można komuś przyświadczyć niedźwiedzią przysługę...Chyba, że odbiór paczki był wcześniej ustalony przez strony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorzej, że czasami człowiek chce być dobry na siłę i może sam sobie narobić kłopotów.

      Usuń
  20. Dobre rady w cenię. Też uważam, że nie powinno się odbierać cudzych przesyłek z racji, które jasno wyłożyłaś. A sól, cukier, czy pieprz jak najbardziej. Tu nie narażamy się na atak brygady:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie :)) ewentualnie na atak wygłodniałych sąsiadów :D

      Usuń
  21. Zdecydowanie nie brać! Ale pożyczać to i owszem. Zawsze można poznać nową sąsiadkę czy sąsiada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to :) tylko, że czasami takie pożyczki i poznawanie też może stać się niebezpieczne ;D

      Usuń
    2. Wiem, napisałem kiedyś o tym opowiadanie :)

      Usuń