Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

wtorek, 12 listopada 2013

Pilotka z głową w papilotkach

Pilotem to ja jestem średnim. Nie samolotowym, a wycieczkowym. Taką mam bowiem niewdzięczną funkcję, kiedy jedziemy na wycieczkę. Mąż prowadzi samochód, a ja powinnam go prowadzić właściwymi drogami. Ale przecież to nie jest moja wina, że mózg kobiety pracuje zupełnie inaczej, niż mężczyzny. Dla mnie często w prawo, to w lewo, a w lewo to w prawo. Idę we właściwą stronę, ale mówię o tej drugiej. Na wycieczkach wolę obserwować krajobraz i zazwyczaj, kiedy jestem zafascynowana jakimś widokiem od strony kierownicy pada pytanie, w którą drogę powinniśmy skręcić. I tu zaczynam nerwowo wywijać mapą, wywracać ją do góry nogami i często okazuje się, że nawet nie wiem jaką mijamy właśnie miejscowość. Jaka ulga, kiedy uda mi się prawidłowo wytypować kierunek. Czasami jednak jest tak, że po kilku kilometrach okazuje się, że aleję 300-tu dębową, park zamkowy i ruiny dawno minęliśmy. Zamiast tego jest gołe pole, a my podążamy w zupełnie innym kierunku. No tak, ale to nie moja wina, że stacja benzynowa, która miała być po lewej była po prawej, a zaznaczony na mapie dom obok którego należało skręcić, został wyburzony ;). Wtedy jeden rzut oka na mapę przez męża i od razu drogi się prostują. Z łatwością trafiamy w punkt. Na szczęście dalszą trasę koduje we własnym mózgu, a ja mogę się zająć podziwianiem widoków, a nie płachty papieru, na której najbardziej mnie interesują zaznaczone zamki, kościoły i ruiny. No, ale sami powiedźcie, jak tu nie podziwiać.
 






 
 
 
 

 
 
 
 
 


Po każdej takiej wyprawie słyszę, że z pilota to mogę mieć tylko pilotkę na głowie. Chyba muszę wreszcie zainwestować dżipiesa :)



54 komentarze:

  1. Ja mam "dżipiesa" a i tak na kolanach muszę mieć mapę. Niewdzięczna jest fucha bycia pilotem. Najbardziej nie lubię tego okrzyku tuż pod ogromną tablicą z wieloma kierunkowskazami "gdzie teraz??!!!"
    No przecież muszę najpierw na mapę zerknąć, a i to niekoniecznie od razu odczytam. A wiadomo że jak się źle pojedzie, no to kto jest winny???? Pilot!! Tak jakby kierowca nie miał oczu i głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie chwile bezradnosci są rzeczywiście najgorsze.
      Wiele jeszcze zależy od kierowcy. Mój jest cierpliwy, najwyżej jedziemy wokół ronda dwa razy, a co tam. Albo zawracamy. Ja lubię obejrzeć mapę wcześniej, wówczas jakoś łatwiej kierunki siedzą w głowie. Najbardziej nie lubię opcji pilot i kierowca w jednym w swoim wydaniu :P

      Usuń
    2. właśnie tak :) najgorsze są te wielkie tablice, które zaskakują niespodziewanie :)) w takiej chwili tracę głowę i nawet nie wiem, jak się na mapę patrzy

      Usuń
  2. E, przecież zawsze docieracie tam, gdzie chcecie - i tak pięknie to opisujesz!
    Zawsze mi imponowała orientacja w terenie mojego Ojca.
    I okazało się, że tego można się trochę nauczyć :) Dopóki się nie zagadam albo nie zamyślę z grubsza działa.
    Ale ja lubię mapy, nawet ze dwa razy pobiegłam na orientację w czasach raczkowania tej dyscyliny sportu w PL (mam przyjaciół biegających wielopokoleniowo do dziś).
    W związku z czym moje ostatnie propozycje kupna GPSa pozostają niestety bez odzewu...
    Ale zdarzają mi się kwiatki typu jazda ciemną nocą 6 km "drogą" z dwóch płyt pod koła, przy czym po ciemku nie widać co jest z boku i czy to na pewno nie są mokradła. Dojechaliśmy tam gdzie trzeba. Najkrótszą drogą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my za bardzo się nie przejmujemy, że się pogubimy. wtedy właśnie znajdujemy najciekawsze miejsca, bo one kryją się w tych bocznych drogach. poza tym bardzo lubimy mapy, bo kryją w sobie tyle tajemnic, a GPS nie pokazuje wszystkiego.

      Usuń
    2. Oj tak, tak. A na dodatek niektórzy bardziej wierzą GPSom niż własnemu rozumowi! Na razie to ustrojstwo jest dla mnie nieocenione w jednym punkcie - jazda w konkretne miejsce w centrum miasta w obcym kraju. Zadajesz nazwę parkingu i prowadzi jak po sznurku. Po tym jak kiedyś wszystkie dzieci angażowałam do odczytywania nazw ulic w ciemnym wielkim obcym mieście, to spora odmiana... :)

      Usuń
  3. Polly chyba mamy tego samego Męża:)))))
    Chociaż mamy dżipiesa, to mój Mąż też uwielbia mapy na każdej wycieczce tym bardziej jak trzeba gdzieś dojść piechotą:)
    Za pilota też muszę robić ale nic sobie z tego nie robię,podobnie jak Ty podziwiam;))
    A w tle to Karkonosze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tle oczywiście Karkonosze :) wystarczy, że wyściubię nos kilka kilometrów od domu, a przy dobrej widoczności Śnieżka, jak na dłoni. mąż po prostu ubóstwia mapy, potrafi je kontemplować godzinami, a najbardziej te wojskowe z dokładnymi dróżkami :)

      Usuń
    2. Ja mojemu ostatnio nabyłam taka mapę Tatr,są tam takie szczegóły,że GPSa się nastawia wg tych danych:))
      Uwielbiam Karkonosze,często tam bywam;)
      pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  4. Polly, gołe pole też ma swój urok. A propos GPS-u, to też w pole mnie wywiódł, i to nie raz :)
    Śliczne widoki, aż zachciało mi się jakieś, choćby małej, podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego jeżeli zakupimy GPS, to tylko dla orientacji w wypadku totalnego zgubienia. wolimy zdać się na mapę i intuicję :)

      Usuń
  5. Hi, hi, hi.... Dobrze,że przynajmniej jest ktoś, kto prostuje drogi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam odwrotnie, niestety. Jako pilot z mapą jestem bezbłędna i to mnie martwi, bo zamiast rozglądać się spokojnie i pstrykać zdjęcia,muszę dawać się wykorzystywać do jazdy z mapą na kolanach. Nie chcą nikogo innego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buuuuuuuuuuuuu :) to ja mam większy luz :D po prostu jesteś za dobra, musisz się trochę popsuć :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie muszę. Tak dalej nie może być!!!

      Usuń
  7. Polly, zdjęcia z płotami są rewelacyjne - uwielbiam takie klimaty.Się nie Frasuj , docent mawia że moje drugie imię to nawigacja
    z centralnej - Gryzmo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że trafiłam w gust :) moje drugie to antynawigacja :)))

      Usuń
  8. GPS to dopiero potrafi wyprowadzić w pole. Kiedyś na Słowacji wjechałem ludziom na podwórko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałam o takich przypadkach :) dlatego do tej pory bardziej kochamy mapy niż GPS :)

      Usuń
  9. Niech ten Twój mąż przestanie Cię tak stresować, bo przyjdzie mu słuchać Twojego jąkania, albo jeszcze mu się zawiesisz i nici z pilota :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się nie przejmuję. oglądam, podziwiam, fotkuję, potem się gubimy, odnajdujemy i fajnie jest :)
      buziaki :D

      Usuń
  10. No cóż ja zawsze muszę być i kierowcą i pilotem, żona zwykle śpi w samochodzie. W zasadzie powinienem się cieszyć. Czuje się bezpiecznie jak ją wiozę. Zresztą i organizatorem wycieczki muszę być i inicjatorem i ... ech, facet to zawsze jedynie na siebie może liczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, tak nie narzekaj :) to miłe, że z czystym sumieniem oddaje się w Twoje ręce :))

      Usuń
  11. Nigdy nie wiem, któro to prawo, a któro lewo. Wszyscy się dziwią, jakim cudem zdałam wobec tego egzamin na prawko ;) A na takich wycieczkach to ja z reguły jestem kierowcą, ale i to różnie się kończy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście naukowo udowodniono, że mamy prawo mylić kierunki :)

      Usuń
  12. widoki cudne!
    a co do map to zawsze mężowi memu powtarzam, że dla mnie ten zlepek dziwnych linii nie ma nic wspólnego z rzeczywistością :))))))) Chyba już załapał! :))))
    Buziaki :*********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie zlepek dziwnych linii :)))) dla mnie ma znaczenie, kiedy między tym zlepkiem zaznaczony jest jakiś zamek :)
      buziaki :***

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, ja mam tę samą rolę co ty w samochodzie, kiedy jedziemy gdzieś dalej. Nie powiem - stresuje mnie to zajęcie. Faktycznie, jeśli chodzi o czytanie z mapy i orientację w terenie, nie możemy się równać z mężczyznami. Pocieszające jest to, że w innych dziedzinach nie mamy sobie równych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ich największym osiągnięciem jest orientacja w terenie, a to się nie równa z naszą orientacja w życiu :)))

      Usuń
  15. Gps to taki chochlik jest co to czasem potrafi wywieźć w pole, potrafi tak namotać że nie raz mnie kierował w las ;) Mapa jest niezawodna.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślimy, ale gps by się przydał dla lokalizacji w leśnych ścieżkach.

      Usuń
  16. uwielbiam podróżować z mapą na kolanach!! żadnych gpsów!!!!!
    i też potrafię zagapić się na piękne z oknem i trza zawracać :::))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Się nie przejmuj :) Kiedyś wywiedziesz swego męża na pokuszenie :) Nie będzie chyba narzekał :)
    Dzień dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzień doberek :))) wywiodłam go nie raz i......nie narzekał, no chyba, że się bał odezwać ;DD

      Usuń
    2. Ups nie raz znaczy że .................pokuszycielka z Ciebie haha :)

      Usuń
    3. Ojć się zaczynam bać, chociaż ja no hmmm no wieeesz odporny na kuszenie jestem to jednak .......... :)

      Usuń
    4. się nie bój :) jesteś bezpieczny, nie śmiem Cię nawet palcem tknąć :) ale coś mi się nie chce wierzyć w tę odporność. czy aby na pewno jesteś aż tak.....twardy....to znaczy odporny :)

      Usuń
    5. Och twardym jak skała, tyle, ze kropla draży skałę, znaczy odporny jestem jak nie wiem co :) A skąd ta niby Twoja nieśmiałość się wzięła co??

      Usuń
    6. to nie jest nieśmiałość, raczej obawa :) wolę nie czynić konkurencji, bo to może się dla mnie źle skończyć ;D poza tym we właściwych rękach każda odporność....oporność...twardość...no... opada :)

      Usuń
  18. mapa na kolanach zawsze działa!
    GPS niestety nie :)
    niedawno wyprowadził nas w przeciwnym kierunku niż planowaliśmy, bo z dwóch możliwych (o tej samej nazwie) miejscowości, wybraliśmy tą niewłaściwą :PPP

    A Twoje widoczki do podziwiania przez okno naprawdę urzekające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poza tym gps nie ma w sobie tyle uroku co mapa :) na mapie zawsze można znaleźć coś ciekawego do obejrzenia :)

      Usuń
  19. Piękne te Twoje zagapienia :) spoko, myślę, że mąż już doskonale Cię zna

    ja mam idealny mózg do pilotażu, ale tak już mam, czasami myślę, że to defekt jakiś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli defekt, to tylko na plus :) mąż zna moje pilotowanie doskonale, dlatego nawet się nie wkurza, jak zgubimy drogę, tylko się śmieje :)

      Usuń
  20. Wiesz już, że b. lubię Twoje zdjęcia, wiesz. :-) Ale nie wiesz, że nie umiem czytać z mapy i mam zerową orientację w terenie. Ja nigdy nie wiem, gdzie jestem, jak gdzieś dojechać, ja pytam.. Trochę głupio, ale tak mam i już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie we wszystkim trzeba być doskonałym Ethel :) do niektórych rzeczy trzeba mieć po prostu ludzi :)

      Usuń
  21. Pilotka w papilotkach - jakież to urocze!!!!!!!!!! :D

    Bez dżipiesa w nieznaną trasę nie ruszam się z domu. Błądzę zawsze, nadrabiam kilometrów, chyba juz wszyscy się przyzwyczaili. Mój zmysł orientacji też gdzieś się zgubił i to sto lat temu. A mapę i tak przeważnie trzymam do góry nogami.
    Jak mam gdzieś kogoś zawieść, to biorą ze sobą prowiant. ;)))) Jak ja Cię rozumiem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) to też jesteś taka pilotka, jak ja :) ale takie błądzenie nieznanymi ścieżkami bywa całkiem miłe. fajnie jest się czasem zagubić w jakiejś głuszy :)

      Usuń