poniedziałek, 29 lipca 2013

Zielono mi, czyli sezon ogórkowy i nie tylko

Onet niezmiennie bombarduje relacjami z życia royal baby, naprzemiennie z informacjami, czy Agnieszka Radwańska lepiej czuje się w ubraniu, czy nago. Dlatego odcinam się od nudnych wiadomości, zamykam drzwi do kuchni i idę na spotkanie z konikiem polnym i ogórkami.


Wszystko przygotowane do kiszenia. Ogórki, sól, obrany czosnek i chrzan pokrojony na małe patyczki oraz wielka wiązka kolorowego kopru.








Napełnione słoiki stoją grzecznie w rządku i czekają na zalewę. W tym roku trudno o super ogórki do kiszenia. Z braku wody są bardziej puchate niż smukłe, dlatego w jednym słoiku mieści się ich 4-5 sztuk. Oczywiście duży ząbek czosnku, dwa patyczki korzenia chrzanu i kolorowe gałązki kopru. Lubię koper, jego zapach i kolor, od żółtego do ciepłego brązu.




Zalewy ( 1 litr wody- 2 łyżki soli) wystarczyło również na zrobienie małosolnych, w glinianym garnku pamiętającym babciowe czasy.



W tym roku postanawiam zrobić jeszcze fasolkę szparagową w zalewie z wody, soli i cukru. Jest to eksperyment, ale mam nadzieję, że będzie udany.





Zapasy na zimę gotowe. Mam nadzieję, że będą równie dobrze smakowały, jak wyglądają. Konik polny schował się gdzieś za szafki, a ja po pasteryzacji fasolki padam na nos i do łóżka.



28 komentarzy:

  1. jesteś pewna, Polly, że konik się schował za szafki?... a nie, na ten przykład, do słoika z fasolką, robiąc za dodatkowe białko? :) ...
    oraz podziwiam bo ja, od paru lat, już nic nie robię ... w sensie przetworów ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zabiłaś mi ćwieka z tym konikiem :) fakt, do tej pory nie ujawnił swojej obecności :) w zimie się okaże :D ogórki robię raz na dwa lata i nam wystarcza, dlatego w następnym roku mam labę :DD

      Usuń
  2. Widzę że tu wszystko do staropolskiego stołu .... brakuje smalcu ze skwarkami i bimberku.. pozwoliłam się wprosić na zgrychę :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale mi smaku narobiłaś na smalec :)) zapraszam do stołu :D

      Usuń
  3. Na pewno wyszły świetnie. :) I mam nadzieję, że ten konik do słoika żadnego nie wlazł :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że wyszły, bo robiłam jak najbardziej tradycyjnie i takie mi się udają. a konika może odkryjemy w zimie przy obiedzie ;))

      Usuń
    2. Nie ma to jak kiszony ogórek z... wkładką... bleee :)))

      Usuń
    3. o rany, już Ty nie bądź taka wrażliwa :))) taka wkładka ma dużo minerałów, białka, witamin... :)))))

      Usuń
  4. Podziwiam i zazdroszczę trochę, ale jakoś zawsze w porze przetworów mnożą nam sią zupełnie inne zajęcia....
    Ale może choć te małosolne zrobię jak wrócę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie robię co roku, bo czasu, chęci brak, ale skończyły mi się zapasy z dwóch lat i mus był, ale przyjemność też. Nie mogę się doczekać na marynowanie grzybków :)

      Usuń
  5. Uwielbiam takie ogórki. Moja mama robi corocznie, tak na bieżąco do jedzenia. Nieodmiennie pierwszy słój zawsze jest niejadalny. Ogórki burzeją i robią się takie puste papucie. Zachodzimy w głowę już od lat, czemu? Ogórki ma własne, słój wyparza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie ogórki się nadają, a poza tym to musi być tradycja i już :) pierwszy do kosza, a reszta mniam :D

      Usuń
  6. Smakowity ten Twój konik polny, znaczy się ogóreczki ;)
    ...a z fasolkę też nigdy nie próbowałam, ciekawa jestem czy się uda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)) fasolkę robiłam pierwszy raz i trochę ryzykowałam, bo słyszałam, że zazwyczaj wychodzi rozpaćkana. na razie wygląda na jędrną :)

      Usuń
  7. ależ smakowicie wyglądające ogóreczki! I tak ja powiedziała poprzedniczka, mam nadzieję, że konik jednak wyskoczył za okno a nie do któregoś ze słoików :)))))))
    Buziaki wielkie :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. małosolne już gotowe i pyszne. szybko im poszło przez te upały :)) biedny konik ;)
      buziaki :)

      Usuń
  8. Też muszę ale nie chce mi się. Chce mi się chwili wolnego, ale nic z tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dużo mogę się podzielić, a Ty odpoczywaj :))

      Usuń
  9. Oj. przypomniałaś mi,że toż czas najwyższy przetwory robić.. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tak :)) już czas. Jeszcze może skuszę się na dżem brzoskwiniowy i grzybki :))

      Usuń
  10. Hmmmm zdaje się że komentarz pisałam....a nie widzę
    internet robi psikusy
    a pisałam o tym że zima Ci nie straszna bo zakąskę już masz :)
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, zakąska już jest, jeszcze tylko popitka i imprezka gotowa :)))
      pozdrawiam :D

      Usuń
    2. Na popitkę cytrynówka lub miodzio. Piękny kolor mają te zieloności. Taki nasycony. Ja mrożę nie zaprawiam. Nie mam już sił:)

      Usuń
  11. Nie ma to jak domowe ogóreczki małosolne, pychota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie przed chwilką jednego schrupkałam mniam :))

      Usuń
  12. Mmmm... zapachniało jak w domu! :)

    Ale mam do nadrobienia, ohohoho :p Daj mi troszkę czasu ;)
    Buź.! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiesz, jak się cieszę, że jesteś :))) już miałam listy gończe wysyłać, ale postanowiłam cierpliwie poczekać :)))
      buź ;)

      Usuń