Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

W czasie deszczu dzieci się nudzą, a dorośli....




Taką pogodą przywitała nas sobota. Z nadzieją, że niedziela będzie ładniejsza wyruszyliśmy na wyprawę. Kolejny raz odkrywamy Pogórze Kaczawskie. Zaczynamy od Warmątowic Sienkiewiczowskich. Henryk Sienkiewicz nigdy tutaj nie przebywał, ale miał szanse zostać właścicielem miejscowego pałacu. Jeden z właścicieli zauroczony trylogią zapisał autorowi, swoje dobra w testamencie. Sienkiewicz nigdy jednak nie przyjął spadku i tak pałac w kolejnych latach zmieniał wielokrotnie właścicieli. Obecnie jest w rękach prywatnych. Można go zwiedzać w jeden dzień, kiedy na jego terenie odbywa się rekonstrukcja bitwy nad Kaczawą z 1813 roku. Uczestnicy biwaku, przebrani w stroje z epoki napoleońskiej, biorą udział w potyczce i paradzie wojsk.











Uparci kolekcjonerzy są w stanie, w przyzamkowej fosie odnaleźć monety z epoki napoleońskiej.












Kierujemy się w stronę Parku Krajobrazowego Chełmy. Przejeżdżamy przez okoliczne wioski, a każda kryje jakąś tajemnicę. W Piotrowicach ruiny barokowego pałacu.





I to, co interesuje mnie najbardziej. Zasypane wejścia, które mogą prowadzić do podziemnych lochów pełnych skarbów albo piwniczek z winem :)




Dojeżdżamy do Chełmca, gdzie odnajdujemy kamień milowy stanowiący środek szlaku cysterskiego między Lubiążem a Krzeszowem.



W Chełmcu dajemy się skusić drogowskazowi, który kieruje nas w nieznane dotąd tereny. 2,5 km przez las i odnajdujemy Dom pod Lipą. Przy ogromnej, 300-stu letniej lipie PTTK postawił schronisko i wybudował platformę widokową.


Drzewo jest tak ogromne, że trudno je sfotografować w całej okazałości.



Wracając do głównej drogi mijamy kępy łubinu.







Jesteśmy już w obrębie Parku Krajobrazowego Chełmy. Był on częściowo pod panowaniem Cystersów z Lubiąża i prowadziły tędy szlaki handlowe. Wyjątkowość tego obszaru to przede wszystkim, unikatowe w skali europejskiej, pozostałości po działalności wulkanów. Ciekawe skupisko skał bazaltowych stanowi Czartowska Skała.



Legenda głosi, że czart chciał rzucić skałę na kościół we wsi Pomoce, ale nie trafił i od tamtej pory tkwi w tym miejscu. Można do niej dotrzeć w kilkanaście minut, polna drogą i z wierzchołka podziwiać widok na Pogórze Kaczawskie, zwane słusznie krainą wygasłych wulkanów.
 
 


Właściwy cel naszej wyprawy to pałacyk w Muchowie. Powstanie wsi datowane jest na 1203 rok, co upamiętnia tablica ulokowana w centrum miejscowości.





Wieś stanowiła własność Cystersów i w średniowieczu słynęła z rybactwa stawowego i łowiectwa. Dzisiaj jest to teren chętnie odwiedzany przez rowerzystów, a pobliskie lasy przez grzybiarzy. Wokół wsi rozciągają się rozległe łąki, tzw. Łąki Muchowskie. To tutaj co roku odbywa się dolnośląska impreza "Muchowska Kosa", w której biorą udział rolnicy z Polski, Czech i Niemiec.
 Charakterystyczne dla tego regionu są zabudowania szachulcowe.  Stanowiące w większości resztki okazałych budowli.



 Docieramy wreszcie do pałacyku, który został zbudowany na początku XX wieku, dla właściciela pobliskiej cukrowni. Legenda głosi, że w czasie II wojny światowej ukryto w nim część skarbu III Rzeszy. Pałacyk był własnością, miedzy innymi MSW. Wówczas funkcjonował jako obiekt wypoczynkowy, a w okazałym parku działał nawet basen. W ostatnich latach kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Każdy z nich próbował zadbać o jego stan, ale z mizernym skutkiem. Obecnie należy do PTTK-u i stanowi bazę noclegową.



 
 
W najlepszym stanie znajduje się chyba dach.
 


Dookoła pałacyku prowadzi ścieżka edukacyjna z ciekawym drzewostanem. Niestety alejki zaczynają powoli zarastać trawą i chwastami.







Mimo wszystko jest bardzo klimatycznie.





Niestety kolejna ulewa. Musimy się ewakuować i nie zdążyliśmy obejść całej ścieżki. Z Muchowa jedziemy przez Stara Kraśnicę w stronę Świerzawy. Omijamy górą Złotoryję i jedziemy przez Wilków. Na górze przepiękne widoki wprost na Ostrzycę Proboszczowicką.





 Ostrzyca zwana jest Śląską Fudżijamą (501 m n.p.m.). Jest najwyższym wzniesieniem Pogórza Kaczawskiego, a na górze znajduje się rezerwat przyrody, chroniący bazaltowe gołoborze i ciekawe gatunki roślin. Z Ostrzycą związanych jest wiele legend. Jedna z nich mówi, że na jej szczycie odbywały się sabaty czarownic, inna, że kiedyś diabeł zebrał do worka niewiernych, którzy zamieszkiwali Legnicę i okolice i chciał ich zanieść do piekła. Niestety, leciał zbyt nisko i zawadził workiem o skalisty wierzchołek Ostrzycy, worek się rozerwał i po okolicznych wsiach rozsypali się innowiercy. Dlatego okoliczne wsie zamieszkiwane były przez protestancką sektę schenckfeldystów.

Coraz szybciej zbliżamy się do Legnicy. Na szczęście uniknęliśmy gradobicia.

 
Wycieczkę kończy widok na  kolejny bazaltowy powulkaniczny szczyt - Wilcza Góra.


Przejeżdżamy jeszcze przez Dymarki Kaczawskie. Jest to obecnie bardzo urokliwe miejsce, dlatego opowieść o nim zostawiam na inny czas.


16 komentarzy:

  1. Piękne miejsce. dziwię się, że Sienkiewicz nie przyjął daru. Dziś może byłby ich dysponentme prawnuk Bartłomiej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może. I stworzyłby muzeum Sienkiewiczowskie, a nie kolejny dom weselny :)

      Usuń
  2. Bardzo przyjemna ta obrazowa opowieść... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I tereny też przyjemne :)

      Usuń
  3. z Ciebie to jest globtroterka pełną gębą, Polly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko, spoko :) poczekaj, aż odpalę stare fotki z wycieczek, których kiedyś było miliony albo nawet tuziny :DD

      Usuń
  4. Uwielbiam! A do tych terenów, Złotoryja i okolice, mam ogromny sentyment :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Odkrywam je na nowo i na nowo. W każdej mieścinie jest coś interesującego :)

      Usuń
  5. W czasie deszczu dorośli...........mokną :)
    Oraz wieczór dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :))) Mokną albo nie. Trzeba szybko uciekać albo dobrze się schować :D

      Usuń
  6. Cuda, kurczę! Cuda i dziwy! Nigdy nie byłam w tych okolicach, ale napatrzeć i naczytać się nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki. Jak widzisz tez jestem zakręcona na punkcie podróży. Kiedyś było ich więcej i to na nóżkach, ale samochodem też można zwiedzić kawał świata :)

      Usuń
  7. Polla usiadłam kole Ciebie i giczały na stół wywaliłam , a teraz w objęcia łubin biorąc zaległam na murawie - i niechaj nikt nic odemnie nie chce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, że jesteś tak samo szczęśliwa jako i ja :DDD Buziaki po przerwie :)))

      Usuń
    2. tylko już Odczep się od pazurów , bo i jak je zamalujesz lakierem?

      Usuń
    3. Najpierw je zamaluję, a potem poobgryzam :)) Mam taki wiśniowy lakier :DD

      Usuń