Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

czwartek, 27 czerwca 2013

Apteka, czy apteczka?


Ostatnio robiłam przegląd apteczki. Ileż tam było różności?! Aż się zdziwiłam, że tak bardzo dbamy o swoje zdrowie. W trosce o jeszcze lepszą jego jakość, przede wszystkim usunęłam przeterminowane medykamenty. Dużo z nich było powielonych i dopiero zaczętych. Wiadomo, że lekarz często przepisuje na chybił trafił. Uda się albo nie. Jeżeli nie, to tamte idą w odstawkę i kupujemy nowe. Może te żółte będą skuteczniejsze od różowych? I tak odkopałam antybiotyki różnego gatunku. Tabletki na kaszel, który bez nich i tak ustąpił, bo wiadomo, że najlepszy jest syrop z cebuli. Tabletki i krople na katar, który i tak mija po siedmiu dniach, a nieleczony po tygodniu. Suplementy diety na oczy, wiecznie opaloną i jedwabiście gładką skórę, śnieżnobiałe zęby bez dziur, porost włosów i barwienie siwych, paznokcie żeby rosły zdrowe i od razu kolorowe i wiele innych, które zawiodły i leżą niechciane w czeluściach szafki. I najważniejsze pudło z kilometrami bandaży, opatrunków jałowych i plastrów, które, od kiedy jest, tylko zbędnie zajmuje miejsce, ale zapewnia mi psychiczne bezpieczeństwo.

Kilka lat temu miałam częste tendencje do niefortunnych wywrotek. Nogi robiły co chciały i padałam na tzw. prostej drodze. Kiedyś było to tak niefortunne, że doznałam bardzo poważnego urazu stopy. Bolało okrutnie, opuchlizna rosła w oczach, a z palców lała się krew. Zdruzgotana siedziałam na podłodze, tuliłam stopę i wyłam, jak potępiona, ale nie chciałam jechać na pogotowie. Okazało się jednak, że upadając bardzo niefortunnie odgięłam palce i przy silnym zderzeniu z podłoga pękła mi skóra i to dosyć głęboko. Gorączkowo więc zaczęliśmy poszukiwania opatrunków, ale oprócz maluteńkich plasterków nie było nic. Na szczęście jesteśmy dobrze wyposażeni w materiały budowlane, a taśmy malarskiej mamy kilometry. Obłożyliśmy więc palce chusteczkami higienicznymi i mocno okleiliśmy taśmą malarską, która lepiej trzyma niż plaster. Na pogotowiu dostarczyliśmy wszystkim niezłej rozrywki. Najpierw zaskoczył ich rodzaj opatrunku. Później, kiedy lekarz obejrzał rany, nie mógł zrozumieć jak do tego doszło. Uznał, że to niemożliwe, żeby przy upadku rozerwać palce i patrzył na mnie i męża bardzo podejrzliwie. Myślał, że zrobiłam to sobie celowo albo zostałam poddana wymyślnym torturom. Tłumaczyłam mu, że w moim przypadku wszystko jest możliwe. Nie tylko dlatego, że jestem bardzo pomysłowa, ale z moim choróbskiem nigdy nic nie wiadomo, a poza tym bezwładnie upadające ciało waży tyle, co mały słoń i może nawet zmiażdżyć to i owo. Poza tym mam bezwładne stopy, które lecą gdzie chcą.

Po wyczerpującym wywiadzie sztab ludzi zaczął mnie przygotowywać do szycia ran. Najpierw kontrolne rtg stopy, przemywanie ran, zastrzyk przeciw tężcowy i… Główny chirurg stanął nade mną z igłą gotowy do szycia. Obleciał mnie strach!! Jak to żadnego znieczulenia?! To aż tak jest źle w naszych szpitalach, że szyją na żywca?!  W czasach zamierzchłych to dla uśpienia dali by eteru powąchać albo chociaż młotkiem gumowym w czółko, a tu nic!

- No przecież pani nic nie czuje – zdziwił się moimi obawami lekarz

- A kto powiedział, że nie czuję?  Jestem bardzo uczuciowa, nawet w stopach! To, że się nie ruszają, nie oznacza, że są nieuczuciowe! – i tutaj musiałam mu zrobić wykład z medycyny. Stópki się nie ruszają, bo impulsy z mózgu, które idą do stopy, żeby jej powiedzieć, że ma się poruszyć są leniwe i krnąbrne i po drodze zawsze gdzieś zboczą z trasy i nigdy nie mogą dojść do celu. Dlatego stopa nie wie, że powinna się poruszać, ale jest żywa i odczuwa wszystko, co powinna. Dziwne, ale chyba nie dla profesjonalisty?

Zastrzyk przeciwbólowy bolał gorzej niż borowanie zęba. Wszystko było dobrze dopóki działał, a potem myślałam, że będę chodzić na rzęsach z bólu. Pan doktor zapomniał mi przepisać silne leki przeciwbólowe, chyba w zemście za wykład z neurologii.

Taki nieszczęsny upadek zaliczyłam znowu kilka tygodni później. Lekarz nie widział jednak potrzeby szycia i skrytykował poprzednie, ponieważ okazuje się, że lepiej by się zagoiło bez. Natomiast najbardziej przerażały mnie czynności pielęgniarki, która robiła mi opatrunek. Zamiast pchnąć wózek, na którym siedziałam, do stanowiska opatrunkowego, złapała mnie za naderwane palce i zaczęła ciągnąć. Zrobiła to z taką energią, że nawet nie zdążyłam zareagować, na jej głupotę i tylko zajęczałam z bólu.

Kolejny raz służba zdrowia pokazała swoje prawdziwe oblicze.

 Staram się na ile to możliwe, nie upadać, jak przysłowiowy słoń, jeśli już to z gracją. I stwierdziłam, że jak coś się rozerwało albo skaleczyło, to i samo się zrośnie, a taśm malarskich i plastrów mam hurtowy zapas. Tak na wszelki wypadek J

 

41 komentarzy:

  1. I po co ja czytam, jak nie mam teraz czasu na komentarz? lece przecie na waciki zapracowac:) Dobszszzzz skomentuje pozniej;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o problemy zdrowotne, to... podobno najlepiej jest nie chorować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bo żeby chorować, to trzeba mieć końskie zdrowie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, oj tak, zawsze to powtarzam, aż do znudzenia :)

      Usuń
  4. Współczuję... Aż mnie stopa rozbolała od samego czytania :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że mnie też na samo wspomnienie, a tak na prawdę, to czasami boli mnie miejsce po zastrzyku znieczulającym, chociaż minęło już kilka lat :)

      Usuń
    2. Thunderstorm, czytasz nogami?!

      Usuń
    3. Frau troszeczkę empatii poproszę :)))))))))))) Nie mów mi, że Ciebie nic nie zakuło ;)

      Usuń
  5. oj, lekarze nie lubią kiedy pacjenci są mądrzejsi od nich samych, tyle roków kształconych....
    ale jak tu nie zwrócić laryngologowi uwagi, który zdjęcie zatok ogląda do góry nogami i jeszcze pokazuje palcem na szczękę, mówiąc mądrym, naukowym tonem "proszę spojrzeć tutaj, w okolicy zatok nosowych widać wyraźne stany zapalne..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się kształciłam całe lata....na ich głupocie i to już dla mnie żaden autorytet. najbardziej mnie wkurzają tacy, co podczas wizyty nic nie mówią, zbadają, a potem siedzą i coś tam piszą, pewnie nie wiedzą, co odpowiedzieć pacjentowi na pytanie : a co mi jest panie doktorze? no, jak to co? różowe tebleteczki, a jak nie te, to przepiszemy inne :)

      Usuń
    2. oj, dokładnie, o wszystko trzeba pytać, bo inaczej wychodzisz z gabinetu ze stosem recept ale bez diagnozy :(

      Usuń
    3. wiesz co, tylko, że często jest tak, że lekarz nie chce odpowiadać na pytania, tylko cos burczy, może dlatego, że niewiele ma do powiedzenia ;) brak wiedzy nadrabia tupetem :)

      Usuń
  6. Plastycznie to opisałaś. Brr, współczuję.
    Ale faktem jest, że różne resztki medykamentów zalegają i co jakiś czas trzeba wynosić. Ja zgromadzone kilometry bandaży (zapomina sie zabrać w góry, potem sie kupuje i zapasy rosną) wydałam na misje pod koniec maja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorzej jest z antybiotykami, które są kompletnie nietrafione i po kilka tabletek w każdym pudełku. a ile to kasy się marnuje :)) dlatego oduczyłam się kupować suplementy diety, bo to ściema, na początku jest zapał do brania, bo jakież to cuda może zdziałać, ale to wszystko niepotrzebna chemia. lepiej pic ziółka :))))

      Usuń
  7. Ja sobie kiedyś w lato palec naderwałam u nogi - bolało jak jasny gwint, przykładałam smalcem i o dziwo bardzo szybko się zagoiło (babcia mi tak kazała, śadziłam, że to żart ale działał lepiej niż jakakolwiek maść)

    Lubię Twoje opisy sytuacji:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez uważam, że tradycyjne metody są najlepsze, może niektóre działają wolniej niż chemiczne, ale są skuteczne i trwałe. dlatego wszelkie przeziębienia leczę domowo :)) pozdrawiam gorąco :) i dzięki :)

      Usuń
  8. Jasny gwint! Toż to jakiś gotowy scenariusz do serialu "Daleko od noszy". Że wyszlaś cało z kontaktu z polska medycyna to cud:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwszy i nie ostatni raz im się wywinęłam ;) Od czasu do czasu próbują mnie złapać w swoje macki, ale nie ze mną te numery :))))

      Usuń
    2. bo wiesz, jak się pacjent uprze, to medycyna jest bezradna :))))

      Usuń
    3. no, bo ja z tych krnąbrnych uparciuchów jezdem ;)) na pohybel służbie zdrowia !!! :DDDDD a eksperymenty to na szczurach niech se robią :)

      Usuń
    4. jestem jak najbardziej za... tymi eksperymentami na szczurach (jak ja nie lubię tego cholerstwa...) ... ja aktualnie korzystam z dobrodziejstw oferowanych przez służbę zdrowia choć w większości tę prywatną :) ... na razie daję radę (głównie finansowo) :)

      Usuń
    5. no psze pani, to na renkach pewnie noszą, jak za kasę :)))) niestety tylko tak można coś uzyskać. prywatnie to ja głownie do dentysty, państwowemu nie dam się dotknąć :)

      Usuń
    6. na rękach nie noszą ale jak poszłam zapisać się na tomografię komputerową, to troje pacjentów przede mną zapisano na .... styczeń 2014 r., a mnie na ... 11 lipca 2013 r., bo miałam napisane PILNE! :)))))

      Usuń
    7. no, bo Ty to wyjątkowy przypadek, bo wyjątkowa kobieta:))) każdy to chyba rozumie i widzi ;DD

      Usuń
    8. Polly, wyjątkowość to jedno (nawet jeśli jest, to nie każdy ją widzi...) a prywatna wizyta to drugie (i wtedy każdy jest wyjątkowy...) ... taka nasza rzeczywistość, niestety ...

      Usuń
  9. U mnie apteczka swieci pustkami, to znaczy prawde powiedziawszy w ogole nie mamy apteczki:) Mam kilka witamin, ale stoja w rzadku obok kompa, bo inaczej nie pamietam, zeby je brac, a ponoc od samego stania nie pomagaja.
    Jak dwa lata temu przed Wigilia ciachnelam palec, a nawet dwa, to Wspanialy musial leciec do apteki, a ja natenczas trzymalam paluchy w gebie, bo w domu nie bylo nawet glupiego plastra, a klejenie tasma przezroczysta nie przyszlo mi do glowy;)
    Od tamtej pory mamy zapas plastrow.
    Poprzedni zapas wyczerpalam jak mi pan dermatolog usuwal podejrzane znamie na plecach i tak mnie pielegniarka zakleila, ze sie odkleilo zanim dojechalm do domu i zostalam sama (Wspanialy w pracy) z dziura w plecach, no to rzucalam plastrami na te dziure w nadziei, ze ktorys styknie. Po 30 plastrach i tasmie klejacej dookola nareszcie dziura byla zabezpieczona do czasu powrotu Wspanialego.
    Byla nawet o tym notka:

    http://bezodwrotu.blogspot.com/2010/04/z-grekiem-nie-pogada.html

    Na wypadek gdyby sie komus chcialo czytac podalam link.
    A tego dochtora co mowil "pani przeciez nie czuje" to walnelabym w leb na zasadzie "pan przeciez nie czuje, bo ma pusta glowe".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj zadudniło by, że hej! :) wiesz, po tylu nauczkach już się uodporniłam na ich głupotę i brak wyczucia. jak mi się zaczęły problemy z kręgosłupem, bóle pleców i nóg, to mi dochtor powiedział, że już zawsze będzie boleć, bo taka moja uroda. no, urodziwa to ja jestem, niezaprzeczalnie, ale nie wiedziałam, że w kręgosłupie tyż :D mój super osteopata wie więcej niż te wszystkie konowały razem wzięte i na przekór mojej niebywałej urodzie, jakoś mi pomógł. to coś jak ten Twój magik od plecków :) przeczytałam i leżę na podłodze i wyję...ze śmiechu :DDDD
      ściskam mocno, buziole :)

      Usuń
  10. Polly , opisałaś horror - a to pierdziulone konowały,żeby ich identycznie potraktowano.
    moja apteczka - szufladeczka ma wszelakie likarstwa i pomoce medyczne pierwszej pomocy.zapominamy o zakupie plastra w rolce, ale Masz rację : taśma jest rewelacyjna, zwłaszcza srebrna izolacyjna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. horror, a w roli gównej, doktor Konowałł :) mówisz, że srebrna izolacyjna hmmmmm... warto spróbować :))))

      Usuń
    2. plastry i taśmy są dobre na wiele rzeczy... na przykład do .... depilacji :))))))

      Usuń
    3. no fakt, a ja się dziwiłam dlaczego po zerwaniu tej malarskiej, przestały mi włosy na stopie rosnąć :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD, a najbardziej na pięcie :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Usuń
    4. Polly, przerażasz mnie!!!! ... w różnych miejscach mam włosy (mniej lub bardziej chciane...) ale ... na pięcie?!?!?! ... :)))))))

      Usuń
    5. a widzisz i tu Cię zaskoczyłam :))))) włosy, ja się chce, można mieć wszędzie, a jak nie to na szczęście są tasmy malarskie :))))

      Usuń
    6. ja chyba prawdopodobnie Was ajlowiam siakoś.Że tez mi nie przyszła do głowy depilacja izolacyjną taśmą .Chyba ryba zmuszona bym była do znieczulenia fikołkiem ( drinkiem) i coby mi skóry nie zerwało

      Usuń
    7. a Ty myślisz, że jak ja się debiluję? tylko znieczulenie, bez, ani rusz :)))

      Usuń
  11. A ta malarska to żółta była czyt niebieska, bo wies ta niebieska jest bardziej odporna na podciekanie, bardziej profesjonalna jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze twierdziłam, że niebieski jest najlepszy :)))))

      Usuń
    2. ależ Desperku, mnie profesjonalistce od taśm takie rzeczy są znajome :))) żałuję, że nie miałam białej pcv, bo ona przynajmniej nie wulkanizuje się tak, jak ta żółta, która potem i ze skórą i włosami razem odchodzi :)))

      Usuń