Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

poniedziałek, 23 września 2013

Dowody zbrodni

Czasami człowieka coś zaskoczy w najmniej oczekiwanym momencie. Najgorzej, kiedy chwila przyjemności zamienia się w coś, co niekoniecznie zagraża naszemu życiu, ale na pewno dybie na urodę.

Wanna wypełniona po brzegi parującą wodą, a w powietrzu unosi się cudny aromat olejków do kąpieli.  Mięśnie rozluźniają się i czuję się tak lekka, jakbym miała za chwilę unieść się nad powierzchnią wody. Biorę do ręki mydło o zapachu cytrusów i zaczynam .....szorować nim ciało??  Otwieram szeroko oczy i przyglądam się czemuś, co powinno mieć delikatną, miłą tak w zapachu, jak i dotyku konsystencję. Wiem, że niektórzy ludzie uważają kąpiel za zbędną, a nawet twierdzą, że mydło i szampon gryzie albo kłuje. Zaczynam przez chwilę wierzyć w ich teorie, ale postanawiam dokonać szczegółowych oględzin mydła i wydobyć na światło dzienne to COŚ.











Taka oto dziura została po wydłubaniu dowodu zbrodni.

Słyszałam o różnych, dziwnych i niekoniecznie smacznych rzeczach znajdowanych w jedzeniu, ale nie w mydle. Nie wiem czemu miał służyć ten ostry kawałek metalu. Może zwiększał jego wagę? Może miał służyć do jednoczesnego golenia? Z chęcią wracam do tych w płynie, tam nie spotka mnie taka, wątpliwej przyjemności niespodzianka.

Czy Wy znaleźliście kiedyś coś równie zaskakującego?



32 komentarze:

  1. No przecież chodziło o peeling ;)
    Wyjęłaś, popsułaś i co teraz????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ajajaj, dać ciemnocie super nowoczesny sprzęt, to nie dość, że nie wie z której strony go obejść, to jeszcze popsuje :)

      Usuń
  2. w mydle, nigdy

    zawsze z chleba wyciągałam cuda wiadnki, ale z mydła?!

    no to producent zaszalał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z chleba też albo z kiełbasy. mydło mnie powaliło na kolana :)))

      Usuń
  3. Nie mam szczęścia w loteriach, to i w mydle nigdy niczego nie znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może dlatego, że używasz tylko tego w płynie ;))

      Usuń
    2. Nie, używam przeważnie tego normalnego.

      Usuń
    3. hmmmm.... czy to oznacza, że w płynie jest "nienormalne" ?? ;DDDD

      Usuń
  4. Ale nie skaleczyłaś się?
    Ostatnio używamy wyłącznie mydła w płynie. W nim nic nie kłuje. Takie w kawałku dostałam przepięknie pachnące i umieściłam w szafie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skądinąd coś takiego to skandal ;]

      Usuń
    2. prawie się skaleczyłam, bo nawet tej rdzy nie było widać. zazwyczaj tez używam w płynie, bo mam wrażenie, że to w kostce zostawia taką dziwną powłokę na skórze.
      i masz rację, jest to skandal, ale i ciekawostka ;)

      Usuń
  5. Przez jakiś czas myślałam , że najzwyczajniej w świecie rzeźbisz w mydle - ale coś takiego ???
    Pewnie zupełnie podświadomie wybieram mydło w płynie...
    Pozdrawiam i dla własnego bezpieczeństwa radzę przerzucić się na substancje płynne
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z ochotą wracam do płynnych :) pozdrawiam :))

      Usuń
  6. To na 100% jest dodatek dla rzadko-myjących, żeby mogli brud zeskrobać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak pomyślałam w pierwszej chwili :) mogliby jednak informować o takim dodatku na opakowaniu, wtedy omijałabym z daleka :)))

      Usuń
  7. o jaciesz pierdziele!
    Ja nigdy czegoś podobnego nie znalazłam, ale producentowi mydła chyba powinno się przesłać informację o jakości sprzedawanego towaru. Powinnaś dostać zapas mydła na rok w ramach przeprosin! Masakra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze, o tym nie pomyślałam. mogłam się ustawić nawet do końca życia, a ja to tak zwyczajnie wydłubałam ehhh :))

      Usuń
  8. Takie zadziorne to mydło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W mydle nigdy niczego dziwnego nie znalazłam, ale za to zdarzyło się w chlebie (kawałek sznurka, coś metalowego) i w cieście orzechowym )kawałki skorupek orzecha). Pewnego razu w mleku jakiś czarny osad (mleko oddaliśmy do sanepidu celem zbadania "zawartości" - niczego nadzwyczajnego nie "odkryto").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jedzeniu to najgorzej, bo od takiej skorupki albo pestki, bo i to znajdowaliśmy w cieście, można zęba stracić.

      Usuń
  10. Od lat uzywam tylko plynne wiec nie mam zadnych sensacyjnych opowiastek:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz się skusić na to w kostce, to może znajdziesz coś ciekawszego niż ja :)))

      Usuń
  11. Też używam w płynie, więc... Ale Twoje znalezisko jest bardzo ciekawe :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się co to. może kawałek maszyny produkcyjnej, jakiegoś łożyska albo czegoś innego. ciekawe czy z braku tego kawałka przypadkiem fabryka nie zaliczyła awarii :)))

      Usuń
  12. I uważaj na kremy, bo jak zechcesz nabrać krem na czubek palca, to możesz się pozbyć opuszka.
    Natknęłam się na kawałek szkła w dżemie. Na szczęście dżem rozsmarowałam i na kości w salcesonie, ale to ponoć norma:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wiem dlaczego nie lubię kremów w słoikach. Chociaż z tubki tez może cos wyleźć :))

      Usuń
  13. a ja natknęłam się na krew w kaszance ::::))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miałaś fuksa, bo ja już jadłam kaszankę bez krwi- kaszanka=krupniok mam nadzieję ::)

      Usuń
    2. fuuuu krew w kaszance, obrzydlistwo ;)))))) dziewczyny i tak najbardziej na świecie obrzydza mnie włos w jedzeniu ;))

      Usuń
    3. oczywiście Jaskółko, że kaszanka=krupniok :)
      krupniok=krew+kasza+podroby Polly :)

      Usuń