Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Nawigować, czy szatkować?

Na pierwszy ogień poszły ziemniaki. Kiedy dochodziłam do trzeciego kilograma, mąż mnie przystopował i stwierdził, że chociaż bardzo lubi, to takiej ilości placków ziemniaczanych nie zje. Musiałam się, więc przerzucić na inne warzywa. Cięłam je, plasterkowałam, rąbałam na wiórki małe, duże, na słupki cienkie i grube… Protest mojego domowego mięsożercy zatrzymał mnie w połowie wyrabiania góry surówek. Oflagował się i zażądał kotleta, bo surówki i duszone warzywa już mu bokiem i uszami wyłażą. Dla udobruchania go dorzuciłam jeszcze kilka koktajli owocowych i kawę z kruszonym lodem. Teraz siedzę i główkuję, co by tu jeszcze posiekać, poszatkować i zblenderować. Stałam się, bowiem przeszczęśliwą posiadaczka robota kuchennego. Już nie muszę się mordować z nożami, bo dłonie robią się coraz bardziej kapryśne i nie chce im się utrzymać noża J. Jestem tylko delikatnie rozczarowana, że on to wszystko robi tak szybko. Myślałam, że będę mogła spokojnie siedzieć i patrzeć, jak sieka i miksuje, a on bziuuuum i już. No co? Niektórzy na ten przykład, lubią siedzieć i patrzeć, jak pralka pierze J.

Na rzecz mojego cudnego Philipsa zrezygnowałam z nowej Nokii. Orange, bowiem oferuje dla przedłużających umowę, zamiast nowego telefonu, bon do Saturna lub Media Markt. Jestem pozbawiona nawigacji i nadal będę pilotką z głową w papilotkach, ale coś za coś. Najgorzej było z dokonaniem wyboru, co do marki, a potem z dostępnością. Okazało się bowiem, że kiedy już się przekopałam przez wszystkie opinie o Zelmerze, Braunie, Kenwoodzie i Moulinexie i już wybrałam model, oczywiście nie było go w Media. Niby największy sklep ze sprzętem, a na półce raptem kilka sztuk. Wszystkie upatrzone przeze mnie modele były, a i owszem, ale na drugim końcu Polski. No i chciał, nie chciał wybór padł na Philipsa, do którego nie byłam przekonana, ale na szczęście robi to, co chcę.

Szkoda tylko, że nie ma funkcji lepienia uszek J.  

49 komentarzy:

  1. Przyznam, że pomysł przedni :) Gratulacje!
    Osobiście też jestem zwolennikiem ułatwiania i usprawniania prac domowych dzięki jakimś fajnym technicznym rozwiązaniom.
    Mhm.... a mięsa nie da się w nim 'szatkować'? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie lubię gotować, ale niektóre potrawy omijam lub robię niechętnie ze względu na trudność w wykonaniu.
      jak się uprę to mięso tez poszatkuję :)))

      Usuń
  2. To no Philipek działa i cudnie się masz :)
    A może już niedługo ulepszą machinerie i kto wie i uszka ulepi? Piękne by to było... :)
    Właśnie mam przerwę w symfoniach Mozarta przy których najlepiej na świecie pucuje mi się okna :), wchodzę do Ciebie, i cóż, zgłodniałam....
    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pocieszam się, że chociaż mi farsz dobrze wymiesza :) a do lepienia wykorzystam chyba męża i robota z głowy :)
      powiadasz, że przy Mozarcie najlepiej się myje okna, nie próbowałam :) czasami sprzątam przy Vollenweiderze albo Kitaro.

      Usuń
  3. To ze mnie, jako z roślinożercy, miałabyś więcej pożytku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawaj do mnie :) będziemy się zajadać surówkami i popijać koktajlami :)

      Usuń
  4. Ja już moich mięsożerców przekonałam do warzyw.
    Moja mama jest zakochana w swojej pralce automatycznej niezmiennie od wielu lat.
    Robi dokładnie tak, jak napisałaś: siada i patrzy jak, się pranie obraca ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja próbuje nadal przekonać, że warzywka są bardziej mniam niż mięso, a przynajmniej próbuję wprowadzić ich więcej do naszego jedzenia :)
      patrzenie na obracającą się pralkę bardzo uspokaja :)

      Usuń
  5. Ooo, fajna rzecz ;) Jajestem szczęśliwą posiadczką blendera marki keipskiej ale działającej ;) Żeby tylko mój mały mięsożerca chciał jeść warzywa... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faceci chyba mają we krwi zamiłowanie do mięska :))
      właśnie jestem po koktajlu owocowo maślankowym. chyba tylko tym zacznę się żywić :))

      Usuń
  6. Nie ma to jak dobry sprzęt. Parę miesięcy temu jak zacząłem się bawić w robienie ciast. Oczywiście pierwsze co, to zepsułem miskę od robota. Wiadomo jak wpuścić faceta do kuchni, od razu coś sknoci. Na usprawiedliwienie dodam, że robot ma chyba ze dwadzieścia lat. Pierwsza moja myśl, trzeba kupić pewnie nowy, ale poszukałem w necie i okazało się, że bez problemu można dokupić miskę. Co więcej, ten robot nadal jest w sprzedaży! Dokładnie ten model.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Cię podziwiam za umiejętności kulinarne i za to, że pieczesz ciasta :))
      z opinii klientów wyczytałam, że sprzęt produkowany dawniej jest bardziej wytrzymały od tego dzisiejszego. a tak z ciekawości to jakiej marki masz robota?

      Usuń
    2. Święta prawda z tym starym sprzętem. Używam wciąż małego miksera, który dostalismy w prezencie ślubnym 25 lat temu. Tylko niestety w tym roku jedna łopatka pękła. Ale: używam też czasem drugiego miksera, kóry należał do chrzestnej mojego męża i on ma na pewno sporo ponad 30 lat....

      Usuń
    3. opinie o jakości starego sprzętu potwierdziło nam kilku sprzedawców. myśleliśmy tez o kupnie Kasi firmy MPM, bo moja siostra ma taki od 15 lat i jest zadowolona. nie jest to zbyt markowy wyrób, ale u niej działa bez zarzutu. okazało się jednak, że te produkowane obecnie sa bardzo awaryjne i nawet po roku czasu potrafi się spalić silnik. podobnie jest z Zelmerem, którego uważałam za producenta wiodącego. niestety obecnie jest w czołówce bubli.

      Usuń
  7. Polly kochana, jak ja się cieszę, że do Ciebie wpadłam. Ty nie przejmuj się mężem kroj i przesyłaj nam te prześlicznie rzeźbione suróeczki ...
    Jestem pierwsza?
    No ostatnia to też chyba nie?
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko :))) nawet w ilościach hurtowych, oby mi tylko nie zabrakło pomysłów :)
      buziaki :D

      Usuń
  8. Ja zakochałam się w moim zieloniutkim kitchenaid
    potrafi zagnieść ciasto na pierogi a nawet rozwałkować!!!
    pozostaje tylko zlepić :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze!!!! dlaczego wcześniej się nie skonsultowałam z Tobą :) dzisiaj pewnie też bym nie musiała sama wałkować ciasta :DD

      Usuń
    2. Wcale sie Julii nie dziwie. KitchenAid to najlepsza firma. Znam ludzi, ktorzy przekazuja sobie te sprzety z pokolenia na pokolenie. Moja sasiadka uzywa ciagle mixer KA, ktory jej babcia dostala na prezent slubny. Chodzi jak nowka.
      Ja tez jak juz mam kupic jakis sprzet to tylko KA, drogie to cholerycznie, zwlaszcza, ze kupujemy wersje przemyslowa, czyli o wiekszej mocy, ale naprawde warto. Tak mysle, ze bylabym chyba sklonna zrezygnowac z samochodu, telewizji i jacuzzi do kupy razem, aby miec tylko sprzety KA:)))

      Usuń
    3. też dużo czytałam o KA, ale po pierwsze faktycznie drogi, a po drugie oferta Media Markt jest tak ograniczona, że aż żal :) gdybym mogła skorzystać z kuponu w innym sklepie to na pewno bym tak zrobiła. niby taka sieciówka, a towaru jak na lekarstwo i to nie koniecznie dobrego :)

      Usuń
    4. Ja swój sprowadzałam ze Stanów. Nie jest to wersja przemysłowa, ale ta zwyczajna też mi wystarcza. Zakochałam się nie tylko w jego możliwościach ale i w kolorach...cała tęcza :)

      Usuń
  9. Chyba bym tak samo szatkowała na potęgę :)
    Robot dobra rzecz... podobno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się mordowałam tyyyyle lat bez niego :)) teraz mi nie żal nawigacji i super wypasionej komórki. robotka nie oddam za nic na świecie :))

      Usuń
    2. dokładnie :) też mam robota philipsa od niedawna i nie przypuszczałam że on może tyle ułatwić ;) szczególnie przy jakichś większych kuchennych akcjach sporo czasu się oszczędza. tym razem mężuś się zdecydowanie sprawił z prezentem, i to jeszcze sporo przed świętami :D

      Usuń
    3. no to obie jesteśmy szczęśliwe i święta będą znacznie łatwiejsze :)))

      Usuń
  10. Oj tam, robot i tak nie zastąpi pomocnego męskiego ramienia ooo!! Dobry wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczór :) oj tam, oj tam. teraz takie roboty wymyślają, że ja nie wiem czy niedługo mężczyzna nie stanie się przeżytkiem :))) no ewentualnie może robić zakupy i przynosić tony ziemniaków i marchewek, żeby robotek miał co robić :)

      Usuń
    2. Ta jasne jasne !! Otóż zapewniam Cię, że dobry facet nigdy nie jest zły ooo!! A że są tylko dobrzy faceci to zawsze nie są oni źli :)

      Usuń
    3. nie generalizowałabym mój drogi Desperku :) każdy facet jest dobry taaaaaaaaaa jak śpi i jeść nie wola chyba :))) albo nie, nie!!!! jak nie chrapie na kanapie po mięsku i piwku tylko zasuwa jak ten robocik o!!! :DDD

      Usuń
    4. Polly !! Na litość wszelaką, to Ty chcesz faceta do ciągłej pracy zagonić, mięska i piwka odmówić, drzemki poobiedniej przedobiedniej po śniadaniowej przed kolacyjnej odmówić !! Toż z Ciebie jest no ....... no tego ten no................. bardzo wymagająca kobieta !!

      Usuń
    5. no!!! dobrze, że się powstrzymałeś w ostatniej chwili przed....powiedzeniem prawdy na mój temat :))))) nie, ja nie jestem wcale aaaaaż taaak wymagająca, skądże znowu. facet może sobie ucinać dowolna ilość drzemek o dowolnych porach dnia i nocy tylko....najpierw musi odkurzyć, wyprasować, zrobić zakupy, wyprać i ugotować...no dobra może nie gotować, bo na obiad były by tylko kotlety, kotlety i jeszcze raz....gulasz :))) a jak już tak wszystko porobi porobi, to może sobie odpocząć, nawet z piwkiem :)))) widzisz jakie mam dobre serduszko :) no chyba, że mu się nie podoba to za drzwiami stoi co najmniej dziesięciu ...robotów na jego miejsce :D

      Usuń
    6. Ha, ha, ha a to ciekawe co mówisz, gdyż według danych statystycznych na 100 facetów przypada aż !! 106 kobiet, a więc no hmmmm wiesz jesteśmy w mniejszości i stanowimy towar deficytowy ha !! Więc trzeba o nas dbać w sposób szczególny, bo się okaże że za drzwiami nie ma żadnego robota, a ten o którego nie dbałaś i wyrzuciłaś znajdzie nową właścicielkę ha !!

      Usuń
    7. nie wierzę w statystyki, bo to faceci je tworzą, gdyż boją się wystawienia za drzwi hahaha :)))) więc dobrze Ci radzę weź się za trzepanie dywanów, bo już airobot stoi za drzwiami :)

      Usuń
  11. Wspaniale! Na pewno już na Święta się przyda! Cieszę się razem z Tobą :) :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, właśnie :) na święta jak znalazł. nawet nie wiesz jaka to dla mnie pomoc :)
      buziaki :***

      Usuń
  12. Ja placki ziemniaczane robię w maszynce do mielenia mięsa :) Reszty nie szatkuję, bo nie jadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no coś Ty ? nic nie jadasz oprócz placków???? nie jesz, nie urośniesz i nie możesz być szpicem na choince :)))))))
      generalnie to nie dziwię się, że najbardziej wykorzystujesz maszynkę do mielenia mięsa, w końcu faceci to mięsożercy :)))

      Usuń
    2. Jestem doskonale wyrośnięty :) I nie jestem królikiem ani przyjacielem królika :)
      Maszynkę wykorzystuję,bo to najprostszy sposób: wszystko wrzucam do środka i po krzyku. Na studiach robiliśmy placki w sokowirówce :)

      Usuń
    3. standardowa obrona faceta przed warzywami "nie jestem królikiem" :) no przyjacielem tym bardziej, bo króliki są najfajniejsze w potrawce, prawda? :)))

      Usuń
    4. Ja tam króliki lubię i wcale nie w potrawce, tylko takie żywe co to je pogłaskać można :)

      Usuń
    5. Najfajniejsze króliczki są w Playboyu :P

      Usuń
    6. Pffffff
      te z Playboya to Ty może chciałbyś głaskać, ja wolę prawdziwe :)

      Usuń
    7. Dark, ale prawdziwe żywe Playboyowe, czy wystarczy Ci na papierze? ;D
      eeeeh Julka, widzisz jaki ten świat. jeden woli Playboya, drugi potrawkę :))))

      Usuń
  13. Wow! Taka maszyna w kuchni domowej to prawdziwy skarb. Myślę o niej od lat. Zawsze przegrywa z czymś innym. Ale gratuluję zakupu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się na nią czaiłam tez wiele lat, ale nie potrafiłam znaleźć na nią miejsca w kuchni. najlepiej jak stoi na blacie, bo jak się ja schowa do szafki, to nie chce się jej wyciągać. wreszcie się uparłam i stoi na stole i jakoś musieliśmy się pomieścić :)

      Usuń
  14. Kiedyś się zastanawiałam nad kupnem, potem doszłam do wniosku, ze na trzy osoby nie warto, a teraz znowu zastanawiam się nad kupnem czegoś takiego. Miłej zabawy i wypoczynku w kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas są dwie, dlatego kupiliśmy małego robotka z misą 1,5 litra. tyle wystarcza. dla mnie to po prostu wybawienie od męczącego siekania nożem, co mi przychodzi z coraz większym trudem. a i zabawę mam super :)))

      Usuń
  15. Trzy kilogramy placków ziemniaczanych to nawet dla drużyny szczypiorniaka zbyt wiele, a co dla jakiegoś pojedynczego męża. Aleś nabrała rozpędu... nie dziwię się, że protestował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to nie moja wina, że Philips aż tak daje czadu, że za nim nie nadążam :) teraz kolej na frytki. no może nie aż z pięciu kilo, ale.....z czterech ;D

      Usuń