Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

piątek, 14 sierpnia 2015

Synchroniczne pływanie.

Odkurzacz zdycha w kącie i czeka na lepsze czasy. Zmusiłam tylko ścierkę, żeby trochę potańczyła za mnie po podłogach. Pranie przewisiało przez noc, bo jakoś nikt nie miał do niego siły. Przynajmniej ono obejrzało spadające gwiazdki. Na obiad sałatka zamiast ziemniaków, bo komu chce się jeść prawdziwy obiad. Nie mam wyrzutów sumienia, bo to zdrowo i bardzo dietetycznie. Tym bardziej, że nogi nie mają siły chodzić, ani ćwiczyć zatem spalanie kalorii minimalne. Podobno podczas leżenia też się spala, dlatego często przewracam się z boku na bok i przestawiam wentylator na wyższy poziom. Piję ciepłe i ziołowe, bo udaru można dostać nie tylko od leżenia na plaży. Zimne za szybko wyparowuje razem z minerałami, a ponieważ jedzenia mało, można zwyczajnie paść. Obiecuję sobie, że jak się tylko ochłodzi to znowu ruszę w siną dal, a na razie czekam, leżę, dogorywam i za dużo myślę. Faceci mają fajnie. Jak nie chcą to nie używają mózgu, a my kobiety wiecznie mielimy jakieś dylematy.
Stokrotki dostały dzisiaj ostatnie wiaderko wody. Wolę oszczędzać dla siebie, bo w okolicy strażacy zaczynają dowozić wodę do picia, a z kranu czasami leci jakaś breja. Najbardziej uspokaja mnie chłodna bryza od jeziora i widok kaczek, które uprawiają synchroniczne pływanie.

Oby do zimy............no chociaż do jesieni :)





 
 
 
 




16 komentarzy:

  1. najlepiej byłoby jak te kaczki, pod wodę
    ale nie ma tak dobrze
    Jeszcze tylko kilka dni i odetchniemy :)
    już noce jakby lżejsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze tylko kilka dni upałów i będzie trochę ulgi! Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  3. Kacze kupry są rewelacyjne!
    Podobno niedziela ma być ostatnim dniem upałów?
    Kiedyś się skończą...

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie te zdjecia z kaczymi kuprami:))) ze tez udalo Ci sie takie uchwycic:)
    Nawet lezac bez zadnego ruchu organizm spala, w koncu te wszystkie trawienia i inne funkcje organizmu sa oparte na spalaniu kalorii, to sila napedowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie zjawiło się słońce, chociaż jedynie w przelocie... uśmiechy z raju posyłam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozdrawiam :)
    Upał chyba nie może trwać wiecznie? Przynajmniej nie w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle do zrobienia, a nic sie nie chce. Mam podobnie jak Ty i u mnie dodatkowo goic sie nie chce, nawet nie moge wziac porzadnego prysznica. :(((

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamieniłabym się z tymi kaczkami... Zatoka Gdańska niestety opanowana przez sinice od Rewy do Stogów. Kapać się nie można... a tu żar z nieba... Dzisiaj jest odrobinę chłodniej na szczęście... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, no nie żartuj Olimpio! Żar w Zatoce???!!!

      Usuń
  9. Polly, jak nic trzeba przenieść się nad polskie Wybrzeże - tu odetchniesz! :)

    Chociaż w tym roku to i tak jest nieźle - piękny koniec lipca i pierwsza dekada sierpnia, ale ogólnie to raczej ziąb.

    Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Co Ty mówisz?! Nie macie wody?!

    OdpowiedzUsuń
  11. ło matko... brak wody zaczyna mnie przerażać:/
    kaczki pięknie pokazują gdzie mają ten swiat... bierzmy z nich przykład kochana ;) :***********

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas od dzisiaj lepiej.
    Szału z deszczem nie ma ale jest chłodniej prawie o 16 stopni- szok dla organizmu :)
    Oby u Ciebie już też było lepiej :)

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam kacze kuperki wystające z wody, i kacze szyje dłuuugie, i skrzydła bijące o wodę, ale sama wody nie lubię, no chyba, że kiedy upał ufff, to brodzenie w wodzie po kolana. Bo ja jestem kaczka brodząca :)))
    Uśmiechy wypoczęte ślę :) I kwa, kwa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Już chyba ciut chłodniej? Mam nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. cudne te zdjęcia kaczek z kuprami do góry:)))

    OdpowiedzUsuń