Mój kręgosłup znowu dał o sobie znać i to w bardzo bolesny
sposób. Upadłam. Na oczach całego świata. Tak przynajmniej to odbieram. Kobieta,
która pomogła pozbierać mnie z podłogi, zapytała z troską, czy może jeszcze
jakoś pomóc. Nie, wszystko w porządku i znowu mój fałszywy uśmiech na twarzy.
Tak, tak, pomóż mi! Wyrwij mi kręgosłup i nogi i wstaw nowe!!!
Mąż zamilkł. Z wrażenia….ze strachu, wstydu, poczucia winy.
Kolejny raz nie zdążył zareagować i złapać mnie w locie. Ale niby skąd ma
wiedzieć, kiedy ten lot, a raczej pad na plecy jest zaplanowany?! Nawet ja tego
nie wiem. Bardziej nieprzewidywalne są chyba tylko godziny przyjazdów pociągów.
Ja też siedzę cicho, tylko myśli wariują. Nawet mi się wyć już nie chce. Może
tylko z bólu. Ledwo siedzę na poobijanych pośladkach i rozcieram przesunięty łokieć,
który w ostatniej chwili próbował zawiesić moje ciało na kuli. Siniak na pół
ręki przypomina barwą moje bratki.
I co dalej? A przecież już było tak dobrze! Ostatni spacer
dał tyle nadziei. A tu taka piękna klapa. Oczywiście, że mogę się położyć do
łóżka, wyć cały dzień, milczeć albo udawać martwą. Tylko wiem, że to nic nie
pomoże. Wykopywanie się z czarnej dziury trwa o wiele dłużej, niż wpadanie w
nią. Mam tylko żal, sama nie wiem, do czego lub kogo. Po prostu go mam. A może
to miała być kolejna lekcja? Może tylko mi się wydawało, że coś robię dla
swojego zdrowia, a tak naprawdę marnuję czas? Nie chcę tych upadków, siedzenia w domu, kiedy
taka piękna pogoda. Chcę życia, swobody, samodzielności i działania. Siedzenie
na tyłku może i jest bezpieczne, ale nudne i dołujące i oczywiście nie w moim
stylu. Chcę chodzić tak, jak dawniej i chyba znowu mam ochotę gryźć glebę, żeby
tak się stało.
Wracam zatem do początku. Wiem, że kumulacja jogi, tai chi,
ćwiczeń siłowych, medytacja i wszystkie metody, jakie do tej pory poznałam mogą
mnie uratować. Chociaż trochę. Góry, lasy i buty na obcasie czekają na mnie z
utęsknieniem, nie mniejszym, niż ja na nie.
Rozetrzyj siniaki i do dzieła. Jakie marnuję czas???
OdpowiedzUsuńMnie zdrowej zdarzyło się gruchnąć na środku sali i to na oficjalnej imprezie i nawet nie piłam ani grama,bo antybiotyk łykałam. Ot po prostu państwu siedzącemu obok zechciało się potańczyć i to już!! Tak na mnie naparli że jak długa wyłożyłam się na pustym jeszcze parkiecie. Ależ było mi głupio!!
Jak to się mówi upadłaś-powstań
Ja w Ciebie wierzę :*******
Staram się już tego tak nie przeżywać, jak kiedyś. Jest mi bardziej żal, że moje nogi takie słabe niż wstyd przed ludźmi. W końcu to nie wstyd być chorym i raczej nie ma się z czego śmiać. Wstaję kolejny raz i mam nadzieję, że mi się to już nie przytrafi ;(
Usuń:***
Polly, twarda z Ciebie kobietka, wiesz o tym... banałem polecę, ale "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni" oraz do tej całej jogi i innych, dodaj wywar ze świeżej pokrzywy i ...
OdpowiedzUsuńprzytulam mocno i trzymam kciuki :**
a pokrzywa oczywiście musi być zaaplikowana, nie inaczej ;) dzięki Bogu i doświadczeniu życiowemu też, nie załamuję rąk tylko wyciągam wnioski, bo muszę, do cholery muszę coś zmienić na lepsze :)
Usuńbuziaki, dzięki za przytulaski :***
Wszystko tylko nie buty na obcasie. Marnują nogi. A szkoda by było takie piękne zmarnować, prawda?
OdpowiedzUsuńNo i nie gryź ziemi bo możesz załapać jakąś bakterię i będziesz cierpieć.
Natomiast góry i lasy jak najbardziej więc zachęcam do ćwiczeń :)
Wiesz buty na obcasie niszczą nogi i kręgosłup, ale dla kogoś, kto nigdy nie mógł w nich nawet postać minuty, są marzeniem nieziemskim. Dla mnie to synonim zdrowia ;D Ale obejdę się bez nich pod warunkiem, że góry i lasy będę zdobywać nieustannie....nawet na boso :DDD
UsuńMoja Ty Kobieto Upadła ;)) tulę Cię z całych moich sił życząc mnóstwa siły i wytwałości, niech Moc będzie z Tobą!
OdpowiedzUsuńPs. rehabilitacja, rehabilitacja i jeszcze raz rehabilitacja....
♥♥♥
rehabilitacja alleluja!! górą jest i basta :DDD na szczęście nie mam innych absorbujących mnie zajęć i mnóstwo czasu na ćwiczenia, wreszcie, i po prostu muszę się na nich maksymalnie skupić.
Usuńdziękuję za Przytulanki, bardzo pomagają :)
Buziaku, upadamy w różnych miejscach i na różne sposoby... jesteś silna i masz świadomość tego z czym się borykasz. Dobrze, że są w pobliżu Ciebie ludzie, którzy pomagają, są i potrafią, chcą być wsparciem dla innych. To daje nadzieję, że społeczeństwo jednak nie jest pozbawione empatii.
OdpowiedzUsuńPodnosisz się kolejny raz i kolejny... działaj :) Podoba mi się w Tobie to, że nie dajesz zawygraną, że właśnie nie kładziesz się i nie jęczysz...
Jesteś dzielną osobą, podziwiam Cię buziaku. Kiss
Najbardziej modlę się o to, żebym zawsze miała siłę się podnosić. Zresztą nie widzę innego wyjścia. Świat nie przestanie istnieć, kiedy położę się do łóżka i będę udawać, że mnie nie ma. Za jakiś czas trzeba i tak wrócić do rzeczywistości, a im prędzej, tym lepiej :) Bardzo Ci dziękuję za piękne i pokrzepiające słowa :)
UsuńPosyłam Ci dobre myśli, jesteś niezwykłą Polly anną :) taką do uwielbiania, więc działaj!
UsuńGłupio pisać że wystraszyłam się zajawką tego wpisu. Bo to przecież nic w porównaniu z tym jak Wy oboje się wystraszyliście.
OdpowiedzUsuńTak myślę że dobrze ukierunkowany gniew czy bunt może zdziałać wiele dobrego.
Kochana, ściskam mocno i mnóstwo cierpliwości CI życzę.
Ja zawsze Cię podziwiam.
Oj, z tą cierpliwością :) Przyda się w niezmierzalnych ilościach :D Mam nadzieję, że wreszcie wyczuwam moment, kiedy lepiej siedzieć na tyłku niż się narażać niepotrzebną wędrówką, która tak się właśnie kończy.
UsuńBardzo Ci dziękuję za wszystko :)
Polly, przytulam mocno dzielną dziewczynę. Upadek był, teraz kolej na wzlot. Poboli i dusza, i ciało a potem wróci do normy:) Potraktuj to jako wybryk ciała. Sprawiło Ci psikusa, ale nie połamałaś się, nie rozbiłaś głowy i to jest sukces.
OdpowiedzUsuńMoże trochę Cię pocieszy to, że jak mnie spadnie cukier, to też padam. Ale zanim padnę to błąkam się jak alkoholiczka z błędnym wzrokiem, plączącym się językiem. Już kilka razy tak mnie potraktowano.
Najpierw płakałam i przejmowałam się, teraz olewam.
Buziaki:)
Tak właśnie staram się myśleć, że to wybryk ciała. Trochę żałuje, że zlekceważyłam pierwsze symptomy, ale teraz będę już mądrzejsza, chyba ;D Też staram się olewać, bo przecież to nie moja wina. Mogę tylko bardziej nad sobą popracować i tylko tyle, bardziej zadbać, oszczędzić zbędnego wysiłku. Nie chciałabym jednak znieruchomieć i do końca życia zalec na kanapie, oj nie!
UsuńBuziaki :***
Och, zalec na kanapie to jak damą być:):) mieć wapory, globus i migotania jakoweś... kompletnie nie Ty.
Usuńno właśnie :)
UsuńPolly tulę Cię:*
OdpowiedzUsuńNie zawsze się odzywam ale zawsze czytam:)
Bardzo Ci dziękuję i cieszę się :)
UsuńNa pewno nie zmarnowałaś swoich wcześniejszych działań... Teraz trochę odpocznij, nie wspominaj już upadku i... ruszaj dalej. Będę trzymać kciuki za powodzenie :)
OdpowiedzUsuńMam tylko żal, że znowu muszę poczekać z dalszymi ćwiczeniami, aż kręgosłup nie dojdzie do siebie. A już tak dobrze mi szło :/ No, ale cóż, trochę cierpliwości i zacznę od nowa treningi :)
UsuńJak trzeba poczekać, to trzeba. Z kręgosłupem nie ma żartów... No, ale przecież można dziergać frywolitkowe ozdoby na Wielkanoc... Ewentualnie zrobić bukiet słonecznych frywolitkowych kwiatów :))) :***
UsuńAle mnie wyczułaś. Właśnie dziergam serwetkę frywolitkową :DDDDDDDDDDDD
Usuń:))) Przecież ty kobietą czynu jesteś :)))
UsuńNie ważne ile razy człowiek upada, ważne ile razy się podnosi.
OdpowiedzUsuńTak, to bardzo mądre słowa i staram się o nich pamiętać. Mam tylko nadzieje, że zawsze znajdę siłę, żeby się podnieść.
UsuńOjej... Wyobrażam sobie, jak się musiałaś poczuć...ale to już minęło. Zawsze możesz wypróbować potęgę teraźniejszości, prawda? To jest chyba dobry moment... :)
OdpowiedzUsuńSerdeczności, Polly, wysyłam dużo ciepła i dobrej energii. :*
Właśnie chyba to wydarzenie spowodowało, że znowu wracam do potęgi teraźniejszości. Może tego mi trzeba było. Coś musiało się wreszcie wydarzyć, żeby znowu skupić moją uwagę na tym, co ważne.
UsuńBardzo Ci dziękuję :)
Skoro musiałaś już upaść to z przytupem. Niech tam się inni martwią, co w takiej sytuacji zrobić.
OdpowiedzUsuńTiaaaa....i niech teraz sklejają popękane płytki na podłodze :)))
UsuńNie będę wstawiać farmazonów o wzlotach i upadkach. Przytulam Cię delikatnie, żeby nie bolało i polecam olej z czarnuszki. Oraz mail ;*
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję. O oleju zaraz poczytam, bo zaczynam nowa kurację ziółkami i mam zamiar wypróbować dosłownie wszystkiego :)
UsuńOlej pomógł Tedowi na jego problemy, nie do końca nazwane przez lekarzy. Pije go 2xdziennie po łyżeczce (to jest dawka terapeutyczna) i zaczyna się lekko poprawiać, ustąpiły te najgorsze bóle.
UsuńSiły życzę, dzielna kobieto! I trzymam za Ciebie kciuki:*
OdpowiedzUsuńDziękuję :****
UsuńPollinko, jestem całkiem niedaleko i wspieram całym sercem!!
OdpowiedzUsuńI pamiętaj, każdy ma prawo mieć czasami dość i to nie żaden wstyd, wyrzucać własne żale. Warto to zrobić, zawsze potem zaczyna się z mniejszym balastem złych emocji. A że Ty zawsze będziesz walczyła, to przecież wiadomo. Jakeś Polly anna :)
:)
UsuńMasz rację. Ja chyba niepotrzebne duszę w sobie moje żale i emocje i zbyt często udaję, że jest super. Dobrze mi zrobiło takie wygadanie. Wasze porady i wsparcie. A walczyć nie przestanę, o nie! Skoro kiedyś podjęłam trud to nie mogę teraz sobie ot tak odpuścić. Widocznie muszę tylko zmodyfikować i zintensyfikować działania. Dzisiaj powiedziałam mojemu kręgosłupowi, że albo ja albo on, ale zakładam, że ja będę górą. Joga pomaga :))))
no!
Usuń:*
:**
OdpowiedzUsuńPolly,imponujesz mi właśnie walką.
OdpowiedzUsuńDla swojego zdrowia, dla siebie nigdy nie jest to marnowanie czasu, Ty to wiesz,ale czasem wręcz należy wyrzucić z siebie balast żalu .
Całym serduchem Cię wspieram! :))
Bardzo Ci dziękuję :) Myślę, że kiedy duszę swoje żale, czuję się gorzej. Dlatego postaram się nie dawać wciągać w niepotrzebne emocje, wywoływane przez innych. W końcu kręgosłup lapie wszystkie negatywne emocje.
UsuńMasz racje wylazenie z dziury trwa dluzej niz wpadanie w nia, ale za kazdym razem warto. Ja tez sie staram wygramolic z mojej czarnej dziury.
OdpowiedzUsuńDamy rade!!
Bo kto jak nie my:))) buziaki przesylam:****
Moje bóle, które mam z powodu konieczności wymiany biodra ( wstawienie endoprotezy), to nic pewno z Twoimi. Dasz jednak radę, bo jest silną kobietą i bardzo chcesz, żeby było lepiej. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń