Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

środa, 22 stycznia 2014

Leśne miasto. Raszówka.

 Jeszcze kilka dni temu pogoda zachęcała do spacerów. Dlatego wypowiedzieliśmy wojnę tzw. poświątecznym fałdkom i postanowiliśmy rozruszać rozleniwione ciała i dusze. Dookoła Legnicy jest wystarczająco dużo lasów, żeby mieć gdzie spacerować.

Tym razem odkryliśmy ciekawy zakątek w Raszówce. Teraz to spokojna miejscowość, w której ciągle powstają nowe osiedla domków. Kiedyś w lesie swoją bazę paliwową miały najpierw wojska niemieckie, a po drugiej wojnie oczywiście rosyjskie. Zlokalizowana tuż przy bocznicy kolejowej, zajmowała obszar 65 ha. Na jej terenie znajdowały się magazyny z częściami do samolotów i wszelkiego sprzętu wojskowego, budynki gospodarcze i warsztatowe, a przede wszystkim zbiorniki paliwowe w ilości 635 sztuk oraz cały system rurociągów. Takie małe leśne miasto.

W roku 1993 Rosjanie opuścili ten teren. Przeszedł on w ręce gminy, ale ta nie potrafiła właściwie o niego zadbać. Aby jakoś uporać się z problemem  został wreszcie przekazany w ręce "zabużan", jako rekompensata za mienie utracone w czasie II wojny światowej. Myślę, że to raczej nędzna rekompensata, bo właściciele nie mają z niej żadnych profitów tylko same problemy. Ponieważ nie są w stanie właściwie zadbać o to miejsce, ulega ono kompletnemu zniszczeniu. Oczywiście okoliczni mieszkańcy bardzo się do tego przyczyniają, traktując budynki jako źródło materiałów budowlanych. Wiele z nich jest pozbawionych ścian, stropów i dachów. Częściowo wypalone skorupy straszą pustymi oczodołami. Stanowią doskonałe miejsce do zabaw dla wandali, graficiarzy i zapalonych graczy w paintballa. Złomiarze też dawno zrobili swoje, bo kiedy zabrakło łatwo dostępnych elementów, zaczęli wypalać instalacje. Do tej pory swąd palonych kabli unosi się nad większością budynków. Teren dookoła jest również zdewastowany i mocno skażony przez paliwo. Po ogromnych zbiornikach w ziemi pozostały tylko wielkie dziury.

 Z daleka jednak budynki ukryte między drzewami, sprawiają wrażenie ogromnych leśnych willi. I znowu wyobraźnia podsuwa różne wizje na temat ludzi, którzy kiedyś tam mieszkali i pracowali. Obawiam się jednak, że to miejsce nigdy nie odzyska dawnego wyglądu.

 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 


 
Krążąc między ponurymi budynkami znalazłam pierwsze oznaki wiosny. Niestety wczorajszy, pierwszy zresztą tego sezonu, śnieg skutecznie ostudził moją radość, że tego roku zimy nie będzie :) 
 

53 komentarze:

  1. Trochę straszą te pustostany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przerażają. Byliśmy tam w ponury, deszczowy dzień i jakoś mi tak dziwnie było. Poza tym ten upiorny swąd spalenizny, bleee. Ale przyznasz, że tajemnicze miejsce.

      Usuń
    2. Nawet w dzień bałabym się znaleźć w okolicy

      Usuń
    3. Ja byłam zdziwiona ilu tam spacerowało ludzi. Mam jeszcze fotki terenu naokoło. Masakryczne dziury w ziemi po tych zbiornikach. Krajobraz gorzej niż księżycowy. Bardzo niebezpiecznie jest zboczyć z dróżki, bo można zapaść się pod ziemie. No tak, ale dla szalonych poszukiwaczy skarbów i odkrywców tajemnic to prawdziwa gratka :))

      Usuń
  2. W o wiele lepszym stanie jest Borne Sulinowo w zachodniopomorskim. Miejsce urokliwe, do którego od czasu do czasu lubię zaglądać. Owszem, są tam jeszcze różne dziwne rzeczy, ale miasteczko nabiera rumieńców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korci mnie żeby tam pojechać. Może na wakacje. Raszówka chyba zbiedniej i zniszczeje do cna. Obecnych właścicieli nie stać na inwestycje. Gmina po prostu odsunęła od siebie problem.

      Usuń
    2. Borne Sulinowo też było w fatalnym stanie - wiadomo, nawet klamki z drzwi wywozili... Tyle, że tam był pomysł na miasto...

      Usuń
    3. No właśnie, był pomysł i ktoś to potraktował poważnie. Tutaj zepchnięto temat na bok, a poza tym z tego, co czytałam, to miejsce należy do prywatnych osób. To powoduje masę problemów.

      Usuń
  3. U nas długo jeszcze będzie brak szacunku dla cudzej własności. Opuszczone, czyli można w tym miejscu robić, co się komu podoba, takie jest myślenie. Później stoją obiekty, które straszą swoim widokiem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkim się wydaje, że to jest niczyje, bo nie ma tam żadnych zabezpieczeń. Ale nawet jak niczyje, to państwowe i nie powinno się tego rozwalić do końca.

      Usuń
    2. Ja ciągle nie mogę zrozumieć, że ludzie traktują coś, co nie jest zabezpieczone jako coś, co mnożna sobie zabrać, zniszczyć;/Przecież to zwykłe złodziejstwo jest!
      Zawsze mi szkoda takich miejsc:(

      Usuń
    3. Ja tez uważam to za zwykłe złodziejstwo. Nie moje, nie ruszam. Mnie tez szkoda takich miejsc. Żal patrzeć, jak te budynki niszczeją, a przecież można je jakoś zagospodarować. Tylko jak zwykle kasy brak.

      Usuń
  4. Normalnie jak zdobywcy zaginionej krainy. Infiltratorzy starych budynków!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) następnym razem weźmiemy latarki, żeby wleźć w każdą dziurę :)))

      Usuń
    2. Raczej bądź ostrożna, bo taka ruina może w każdej chwili runąć do reszty.

      Usuń
    3. Pewnie i tak skończy się na tym, że wsadzę nos tylko za futrynę drzwi i zwieję :)))

      Usuń
    4. ale latarki wziąć można :)

      Usuń
    5. no jasne, a co mi szkodzi :) poudawać globtrotera tez mogę :)))

      Usuń
  5. Kiedyś się zapuściłam w jakieś ruiny w moim mieście i już sfocić chciałam gdy ... okazało się że bezdomni tam buszują, i to w stanie alkoholowym. Nogi za pas i try miga zwiałam. Sama byłam to trochę niebezpiecznie.

    A wiesz Polly, ja nawet na tą biel i mrozik się cieszyłam, ale nim się zabieliło, wyjechałam i może jak wrócę jeszcze coś oko nacieszy. Tu zimy kompletnie śladu nie ma a niby północ i zimny kraj.
    Pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam bezdomni się nie zapuszczają, za daleko od miasta.
      Taka malutka zima, to fajna. Trochę śniegu i od razu ładniej. Mam tylko nadzieję, że nie zamęczy nas za bardzo, ale mam ochotę na fajne zimowe fotki :)

      Usuń
  6. Smutny widok, ech

    ściskam Polly :) a zimy nie lubię, oj nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimy też nie lubię, dlatego się pocieszam, że do wiosny tuż, tuż :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Pustostany troszkę straszą, ale przyroda wszystko osłodzi.
    Polly, do mnie zima też przywędrowała, a miałam nadzieję podobną do Twojej :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pustostany robią przerażające wrażenie i aż żal, że w takim ładnym lesie, między sosenkami, stoi takie coś.
      Ja mam nadzieję, że zima sobie szybko pójdzie, w końcu mocno się spóźniła, więc siooooo :))
      buziaki :)

      Usuń
  8. Zdjęcia jak zwykle robią wrażenie! Zastanawiam sie czemu ja się dałam skusić na konkurs u Mrocznego tym razem :)

    A ja, jak już ten śnieg leży, to mam nadzieję na niedzielne saneczkowanie ;) Ciekawe czy się uda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że robisz śliczne fotki :)
      Ja mam nadzieję, że złapię piękne zimowe krajobrazy. Nie mam w kolekcji zimowych fotek. Tylko potem niech sobie ta zima już pójdzie. Po moich fotkach i Twoich sankach :)))

      Usuń
  9. To, co opuszczone, zawsze niszczeje; nawet wtedy, gdy nikt celowo ręki do tego nie przykłada. Widocznie obecność ludzka potrzebna jest nawet martwym rzeczom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, że bez dbania rzeczy marnieją. Szkoda tylko, że w takich wypadkach ta nasza obecność robi tylko samo zło. Może zamiast palić instalacje i rozbierać budynki kawałek po kawałku, zostawić je w świętym spokoju. Może dałoby się niektóre uratować.

      Usuń
  10. Wymarzone miejsce dla nieformalnych grup alkoholowych: pod gołym niebem, z dala od bezalkoholowej reszty świata... ;-)

    Zauroczyło mnie zdjęcie z kropelkami rosy na sosnowych igłach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że mieliby daleko do sklepu :))
      Bardzo lubię fotkować takie kropelki. To jak kropelki życia :))

      Usuń

    2. Ale ból! A iść w stanie wskazującym po zapasy też średnia przyjemność ;-)
      Fajna metafora z tą kropelką.

      Usuń
    3. Może to dobra metoda na oduczenie nałogu. Pewnie zanim by doszli do sklepu zrezygnowaliby z picia :)))

      Usuń
  11. szkoda... w takim pięknym miejscu położone!
    :********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? las jest piękny, przypomina mi ten sosnowy nadmorski.
      buziaki :)

      Usuń
  12. Rzeczywiście, smutne są takie opuszczone mijesca. Cóż, miejsmy nadzieję, że znajdzie się jakiś inwestor z grubym portfelem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że do tego czasu nie będzie co ratować, a może i lepiej. łatwiej chyba to wszystko zburzyć i zrównać z ziemia. Tylko ta ziemia jest mocno skażona, wiec sama nie wiem co tam można zrobić

      Usuń
  13. Aż żal, że takie miejsce zieje pustką. Ekhhh, gdyby tak mieć trochę kasy na boku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zamieszkać w takiej willi w samym środku lasu :)

      Usuń
    2. Nic z tego. Centrum szkoleniowe dla naszej firmy tam zorganizować ;DDD

      Usuń
    3. Noooooo :) Musisz poszukać sponsorów :)

      Usuń
  14. Polly takie miejsce idealnie nadaje się nascenerię dla filmów z gangami w roli głównej, co do wiosny, to będzie piękna czuję to w kościach...
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł :) A Ty możesz napisać scenariusz :)

      Usuń
  15. Ja sobie to wszystko spisuję, bo w tym roku planuję wypad na Dolny Śląsk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisuj, spisuj, a jak Ci zabraknie pomysłów to daj znać. Podrzucę coś nowego :))

      Usuń
  16. Raszówki nie znam, ale Legnica to miasto, które bardzo lubię, bo mieszka w nim większość mojej rodziny. Ze dwadzieścia pięć lat temu chodziłam przy budynkach wojska radzieckiego po ul. Chojnowskiej ( tam niedaleko mieszkała wtedy moja ciocia), rozmawiałam z malutkimi dziećmi na spacerze w parku i ich ojcami, żołnierzami radzieckimi i robiłam zakupy na ryneczku, na którym były tylko radzieckie towary. Żołnierze radzieccy i ich rodziny wyjechali spokojnie, ale koszary wyglądają jak po wojnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wiele budynków nadal tak wygląda. Teraz także straszą budynki po koszarach wojska polskiego przy al. Rzeczypospolitej. Szkoda tak wielkich obiektów. Pewnie będą stały i niszczały latami.
      Pozdrawiam z Legnicy :))

      Usuń
    2. Dziękuję za pozdrowienia. Ja Cię serdecznie pozdrawiam z Poznania:) Powiedz, jeśli oczywiście możesz, z jakim problemem zdrowotnym się zmagasz od dłuższego czasu?

      Usuń
    3. Od dłuższego czasu, czyli, że od urodzenia :) choruję na polineuropatię czuciowo-ruchową. Chociaż byli i tacy, co twierdzili, że to rdzeniowy zanik mięśni, ale na szczęście ta diagnoza się nie potwierdziła. Polineuropatia powoduje uszkodzenie końcówek nerwowych, co sprawia, że powoli tracę czucie i siłę w rękach i nogach, a co za tym idzie do zaniku masy mięśniowej. Zapewne prowadzi to do unieruchomienia, ale na razie mam to w nosie i tak łatwo się nie poddam. Póki chodzę i się rehabilituję, jest szansa na przedłużenie sprawności. Żałuję tylko, że nie ma na to lekarstwa, tzw. cudownej pigułki :)))
      Pozdrawiam z zimności legnickiej :)))

      Usuń
    4. Współczuję i podziwiam, naprawdę.Kiedyś interesowałam się publikacjami na temat uzdrawiania i samouzdrawiania( szukałam tego w google), to bardzo ciekawe informacje, i okazywało się w nich często, że niemożliwe było możliwe. Jeśli będziesz miała ochotę to zapoznaj się z tekstami np. "Leczenie metodą psychotroniczną" - Evelyn Monahan, "Możesz uleczyć swoje życie" - Louise Hay, Ja często tego typu lekturę znajdowałam na chomikuj.pl. Wiem, że " umysł w walce z chorobą" (to wpisałam w google.pl i znalazłam bardzo mądrą książkę Wandy Wegener) ma ogromne znaczenie.Cudowna pigułka, jeżeli istnieje, to jest ...w Twojej głowie.:))), Jeszcze przychodzi mi do głowy filmik z youtube.com "Greg Braden- Wylecz wszystkie choroby w trzy minuty"
      Pozdrawiam z zimności poznańskiej :)))

      Usuń
    5. Aha, zarówno Evelin Monahan , jak i Wanda Wegener miały własne historie wychodzenia z cięzkich , praktychnie nieuleczalnych stanów zdrowia. Obydwóm się udało,chodzą i żyją, rozmawiają o tym, że są cuda i twierdzą, że my sami możemy być ich autorami.:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    6. Bardzo Ci dziękuję :))) Na pewno obejrzę filmik, a niektóre z tych książek czytałam. Najbliższa jest mi właśnie Louise Hay, bo to ona postawiła moją psychikę na nogi. Potem zafiksowałam się na punkcie metody samouzdrawiania Silvy, czyli programowania podświadomości w stanie alfa. Myślę, że właśnie dzięki temu moja sprawność utrzymuje się na takim, a nie innym poziomie. W innym wypadku pewnie dawno byłabym na wózku :) Co prawda trochę ostatnio zaniedbałam moje ćwiczenia umysłowe, ale chyba znowu do nich powrócę, bo widzę, że to chyba jest jedyna skuteczna dla mnie pigułka. Dziękuję za podpowiedź, bo teraz faktycznie poszukam coś na chomiku. Jeżeli byś miała jeszcze jakieś godne polecenia, a filmiki najbardziej, to chętnie skorzystam. Lubię eksperymenty i świat medycyny niekonwencjonalnej :)
      Pozdrawiam Poznań (a'propos mam tam jedną z odnóg rodziny ;)) ) z mroźnej Legnicy, ale bajecznie słonecznej :))

      Usuń
    7. Na szkoleniu Metody Silvy (tylko pierwszego stopnia) też byłam, też robiłam ćwiczenia i uważam, że jest bardzo skuteczna. Fajnie, że masz odnogę- rodzinkę w Poznaniu. Ja to mam w Legnicy kilka odnóg, np. na ulicach Rycerskiej, Wrocławskiej, Gwiezdnej, Cichociemnych, Jaśminowej i innych (jest ich jeszcze kilka, ale tych dalszych odnóg, których nazw ulic nie pamiętam:)) ).
      Pozdrawiam z zachmurzonego i mroźnego Poznania i życzę całkowitego wyzdrowienia , Pollyanno:)))
      Ps. Widzę, że u góry strony masz reklamę p. Wandzi Wegener. Jej rewelacyjną książkę znajdziesz na chomiku a filmy z jej udziałem na youtube.com . Polecam serdecznie.

      Usuń
    8. Bardzo dziękuję :))))
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń