Dolny Śląsk bocznymi dróżkami.

czwartek, 21 stycznia 2016

Optymistycznie nie będzie.

Czuję się, jak ranny niedźwiedź w klatce. Najchętniej przespałabym zimę albo lepiej, wyprowadziła się do ciepłych krajów, gdzie nie miałabym tzw. przestojów ze względu na niesprzyjającą aurę. Mróz i śnieg nie odpuszczają, a mnie nie odpuszcza ponury nastrój. Walczę z natłokiem myśli i pustką. Miotam się pomiędzy tym, co bym chciała zrobić, a co mogę. Chciałabym pójść na prawdziwy zimowy spacer, jak dawniej. Bez lęku, że się poślizgnę, a jeżeli nawet, to znajdę siłę, żeby się podnieść i iść dalej. Bez przemarznięcia do szpiku kości, obolałych z zimna nóg. No tak, ale co tam może grzać? Kość obciągnięta skórą? Z drugiej strony cieszę się, że nie muszę wychodzić, kiedy nie chcę albo jest to niebezpieczne. Mogę podziwiać zimę z okna i współczuć tym, którzy muszą wychodzić ciemnym rankiem, brnąć przez ślizgawicę, kolejny raz odskrobywać samochód, wracać po zmroku. Czasami jednak chciałabym wrócić do tych czasów. Czułam się jak prawdziwy traper, zdobywca kolejnej umiejętności. Fajne, niezapomniane uczucie, udowadniać sobie i innym, że mogę, że daje radę, że zwyciężam. Teraz mam wrażenie, że się poddałam, zdałam na innych. To dobrze, że są wokół mnie i mogę się na nich zdać, ale potrzeba wolności i samodzielności jest tak ogromna, że aż boli.  Jednocześnie ciągły strach, co będzie, kiedy tych wspierających zabraknie wokół mnie i wtedy będę musiała sobie poradzić sama, a wówczas będzie to już niemożliwe? Coraz częściej zdaję sobie sprawę z nieodwracalności mojej choroby. Ten strach siedzi w mojej duszy, jak cień i nie daje się wygonić żadnymi zaklęciami w stylu, jakoś się ułoży, dasz radę, musisz być silna, Bóg jest z Tobą i innym blablabla... Cała moja wiedza i pozytywna energia leży odłogiem, zakurzona, jak książki, z których ją czerpałam. Gdyby chociaż minął ten uporczywy ból, który odbiera całą radość życia. Gdyby.... Już nie pamiętam dnia, kiedy nic mnie nie bolało. Znajomy od lat wkręca się w coraz to nowe zakamarki ciała i duszy i nie pozwala o sobie zapomnieć. Blokuje moje wszelkie zapędy, żeby robić chociaż trochę to, czego chcę.  Wiem, że to kolejny nieunikniony etap w moim życiu. Zatrzymałam się jednak na tak długo, że sama nie wiem, jak ruszyć z miejsca. Gdzieś tam kołacze się nadzieja, że jeszcze coś fajnego mnie spotka na drodze życia, że może kiedyś wreszcie skończy się ból i lęk......




16 komentarzy:

  1. Siły kochana. Posyłam dobre myśli :*

    OdpowiedzUsuń
  2. An, nie umiem tak ułożyć słów, by niosły pokrzepienie, choć bardzo bym chciała. Ból, którego doświadczam, mija i nie można go porównywać z tym, którego Ty doświadczasz. Lęki mają inne podłoże... An, Twoje słowa zasmuciły mnie i uświadomiły mi bezsilność. Chciałabym jakoś pomóc... Pozdrawiam Cię ze śnieżnego południowo-wschodniego krańca Polski:* Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja wysyłam myśl ciepłą w Twoim kierunku.
    Trudno cokolwiek napisać poza życzeniem sił wielu i powrotu dobrych myśli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, że wszystko, co teraz napiszę będzie nijakie i jałowe. Nie będę się silić na frazesy, ja, która mogę wyjść na śnieg, a mój ból kręgosłupa i kości jest maleńkim tylko ułamkiem Twojego bólu. Bardzo chciałabym Ci pomóc. Ofiaruję Ci swoją modlitwę byś miała dużo sił i by nie zgasła nigdy Twoja nadzieja...

    OdpowiedzUsuń
  5. Polly kochana, musimy dac rade, byc silne...bez wzgledu na wszystko.
    Nie poddawaj sie !
    Tule Cie mocno :***

    OdpowiedzUsuń
  6. :) A kto powiedział, że zawsze musi być optymistycznie? Tak dobrze w życiu nie ma. Ale pisz wszystko, niech będzie to, co czujesz, bez ściemy. Kiedy tylko chcesz. Kilka osób poczyta, prześle parę ciepłych myśli i słów. Nie jesteś sama. Choć nikt z nas nie może być za Ciebie, to możemy być z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tulę Cię ;*
    Nastrój nie sprzyja optymistycznym myślom i jak tu się zmusić by było inaczej gdy... cholercia, brakuje mi słów, więc tulę Cię znów! :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrówka życzę i siły. Nie poddawaj się. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zawsze może być optymistycznie. Obyś jednak wkrótce mogła odetchnąć z ulgą. Bólu, idź precz!

    OdpowiedzUsuń
  10. czułam że coś się dzieje :( ale przygniotła mnie własna codzienność:(
    jutro zadzwonię :**************

    OdpowiedzUsuń
  11. Polly kochana, spotka Cię jeszcze wiele dobrego w życiu na pewno... Ten, który pomaga wychodzić z największych opresji stoi obok... Czeka... Trzeba się tylko do niego zwrócić sercem... To działa Polly... Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem, ze to tylko slowa, ze nie czuje tego, co Ty, ze ciezko mi sobie wyobrazic Twoj bol i to, jak go odczuwasz, ale gdybym choc troszke mogla Ci pomoc!Polly,Ty masz w sobie tyle optymizmu, radosci zycia, energii, nie poddawaj sie! Mysl o tym, co w Twoim zyciu piekne i dobre, o ludziach, ktorzy sa obok i pomagaja, kochaja,wspieraja.Podziwiamy Cie i wspolczujemy i tylko myslami mozemy byc z Toba, ale jestesmy takze my, ktorzy Cie czytamy.Musisz wierzyc , ze bedzie lepiej,musisz miec nadzieje.Sciskam mocno,mocno.Chcialabym wyslac choc troszke naszego piekielnego upalu i stopic lod i snieg wokol Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak sobie myślę Polly Kochana, że w życiu to jest najlepsze, że wszystko jest możliwe, nawet to, co wydaje się niemożliwe. Podpisuję się po słowami Olimpii i również ciepłe myśli do Ciebie śle. Jesteśmy daleko od siebie fizycznie, ale myślami możemy być blisko.

    Serdeczności MOC załączam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio pogoda świruje: raz jesiennie a raz zimowo i tak na przemian od ok miesiąca, więc nie ma się co dziwić, ze jest się ociężałym, chce się spać i różne "psie myśli" wpadają do głowy. To ciśnienie też się zmienia i łupie człowieka w różnych miejscach, a to kręgosłup, a to stawy, a to głowa boli ( mnie zawsze, gdy pogoda się poprawia i zaczyna być coraz ładniej, słoneczniej), ale do tego z czasem się człowiek przyzwyczaja, bo ciało reaguje automatycznie i jakby z wyprzedzeniem, tzn. zanim sami zauważymy, czy są jakieś wahania w pogodzie.
    Uważaj na siebie w tym czasie szczególnie i trzymaj się ciepło albo po prostu zrób sobie małą, wygodną gawrę, jak na niedźwiedzicę przystało,np. pod kaloryferem i prześpij te trudniejsze chwile, wygrzewając stopy i ręce pod ciepłym kocem.
    Pozdrawiam :)
    Ps. Postaram się wysłać dziś do Ciebie wiadomość na pocztę.

    OdpowiedzUsuń