Jednak medyczne objawy nie dały mi spokoju. Posiedziałam zatem przed kompem, pogrzebałam i wyszło szydło z worka. A mianowicie, że jesienią nasilają się objawy przewlekłych chorób, że wzmaga się nerwowość, zmęczenie, osłabienie i inne takie tam. Należy zatem zaaplikować sobie sporą porcję różnorakich witaminek. Wymyśliłam więc mój własny zestaw, który sprawdza się całkiem dobrze.
Zamiast popełnić morderstwo,
na które chwilami miałam ochotę, zaaplikowałam witaminkę B, jak......
Buraczki.
Lubię buraczki, bardziej jeść, niż obierać, ale czego się nie robi dla zdrowia. Taki buraczek potrafi być bardzo sprytny i broni się, jak może przed śmiercią w garnku. Wymyka się w swojej oślizgłości, rzuca po całej kuchni i plami co popadnie. Tym razem ucierpiały nie tyko blaty i podłoga, ale i moje nowiusieńkie skarpetki.
Tym razem też byłam sprytniejsza. Witaminka B została zaaplikowana na talerzu.
Bardzo dobrze działa również witamina K, jak....
Książka i mój ulubiony Kocyk w panterkę.
Wreszcie zapisałam się do biblioteki. Brakuje mi już kasy, a przede wszystkim miejsca na nowe książki. A biblioteka ma po prostu absolutnie wszystko, czego potrzeba takiemu maniakowi, jak ja. Kiedy przekroczyłam jej próg, pierwszy raz po długiej przerwie, owionął mnie cudowny zapach. Zapach, którego się nie zapomina i jest, jak narkotyk.
Czasami też stosuje witaminę P, jak....
Puzzle.
Ogromnie lubię te skomplikowane. Świetnie uczą cierpliwości, której ciągle mi mało :)
Najbardziej jednak jest przeze mnie ceniona witamina G, jak....
Gimnastyka.
Od niej zaczynam dzień. Jest nie tylko moim obowiązkiem, ale od kiedy zauważyłam, że mi bardzo pomaga utrzymać kondycje, stała się przyjemnością. Nowe, chociaż malutkie, sukcesy dają niesamowitego kopa. Ciężarek uniesiony 30 razy, a nie już tylko 10 to.....fanfary i fiesta!!! To oznacza bowiem, że jeszcze i .....zawsze można coś zrobić, poprawić albo chociaż utrzymać obecny stan. No, bo kto będzie za mnie chodził na przepiękne jesienne, i nie tylko, spacery? Ale o jesiennych spacerach, czyli witaminie S, będzie następnym razem.
Na koniec witamina P, jak....
Pelargonie i nie tylko.
Tak wygląda obecnie mój balkon. Pelargonie świetnie znoszą jesienną aurę. Wyjątkowo w tym roku zakwitła komarzyca i panoszy się na całego.
Lawenda też nie daje za wygraną.





